Przed Budowlanymi Lublin pierwsze i od razu najtrudniejsze zadanie w kończącym się sezonie. W półfinale mistrzostw Polski zmierzą się w Łodzi z Blachami Pruszyński Budowlanymi, aktualnym mistrzem Polski i głównym kandydatem do złotych medali.
(grom)
02.06.2011 13:51
Pokonanie obrońcy trofeum przez drużynę prowadzoną przez trenerów Piotra Chodunia i Andrzeja Kozaka byłoby megasensacją.
Jak na beniaminka Budowlani Lublin zaszli już i tak bardzo daleko, bo awans do czwórki najlepszych drużyn w kraju trzeba uznać za duże osiągnięcie. Jeśli lublinianie zdobędą medal, zostaną rewelacją ligi. Droga do szczęścia jest jednak niezwykle trudna.
W sobotę naprzeciw siebie staną w pełni zawodowy klub z Łodzi i praktycznie amatorska drużyna z Lublina. Dla porównania – łodzianie wyjechali na trzydniowe zgrupowanie do Spały, żeby dobrze przygotować się do decydującej fazy sezonu. Ich sobotni rywale trenowali na miejscu, dzieląc czas na sport z nauką lub pracą zawodową.
W kadrze mistrzów Polski zabraknie jednego z liderów Meraba Gabunii, który pauzuje za trzecią żółtą kartkę. Gospodarze liczą na dobre widowisko, zakończone sukcesem.
– Nie wyobrażam sobie, byśmy nie wygrali tego meczu – podkreśla trener Łodzi Mirosław Żórawski. Przy okazji przyjazdu lublinian w Łodzi szykuje się święto rugby, które rozpocznie się już godzinę przed meczem.
W jakich nastrojach jadą na półfinał lublinianie? Drużyna w komplecie uda się w podróż dzień przed meczem. – Nocujemy w Aleksandrowie Łódzkim. Na stadion przyjedziemy półtorej godziny przed spotkaniem – zdradza trener Andrzej Kozak.
– Doskonale zdajemy sobie sprawę z kim gramy. Faworytem są łodzianie i to nie podlega żadnej dyskusji. W sporcie zdarzają się czasem niespodzianki.
Lublinianie trzykrotnie mierzyli się już w tym sezonie z mistrzem Polski. Za każdym razem byli równorzędnym przeciwnikiem dla utytułowanej ekipy.
– To Łódź musi wygrać. My przystąpimy do rywalizacji na luzie psychicznym, ale w pełni skoncentrowani. Na pewno będziemy chcieli wygrać – zapowiada Kozak. – Nastroje są bojowe. Jeśli będziemy szczelnie bronić, nie stoimy na straconej pozycji – dodaje lider lublinian Wojciech Piotrowicz.
Komentarze