Mecz w Mielcu jeszcze długo będzie się śnił piłkarzom Chełmianki. „Biało-zieloni” mieli świetną okazję, żeby odskoczyć wyraźnie od strefy spadkowej, a dodatkowo pogrążyć Stal. Niestety goście sprezentowali rywalom zwycięstwo 2:1 i bardzo ważne trzy punkty.
(lukisz)
05.06.2011 22:26
Gospodarze idealnie rozpoczęli spotkanie. Już w 10 sekundzie meczu (tak to nie pomyłka) przyjezdni przewinili we własnym polu karnym i sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Damian Skiba. Do przerwy kibice nie obejrzeli już bramek, ale jedną okazję mieli mielczanie. Sebastian Ciołek wygrał jednak pojedynek sam na sam z Piotrem Kamińskim.
Po przerwie zawody świetnie ułożyły się dla drużyny trenera Waldemara Wiatra. Po strzale Sylwestra Zdunka Mateusz Świechowski „obronił” piłkę ręką na linii bramkowej i nie dość, że zawodnik Stali dostał czerwoną kartkę to dodatkowo Chełmianka dostała rzut karny.
Niestety po chwili zmarnował go Sławomir Tatysiak. W 57 minucie stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Rzut wolny ze środka boiska wykonywali zawodnicy Tomasza Tułacza i do dalekiej wrzutki w pole karne „biało-zielonych” niepotrzebnie wychodził Sebastian Ciołek. Wykorzystał to Piotr Kołacz i z około 12 metrów głową posłał piłkę do pustej bramki.
Goście dopiero przed końcem wzięli się do pracy, ale było już za późno. Na pięć minut przed końcem Zdunek zaliczył kontaktowe trafienie, ale na więcej nie starczyło już czasu.
– Nasz występ w Mielcu to po prostu dramat. Najpierw mistrzostwem świata było sfaulowanie rywala w 10 sekundzie meczu! Później fatalnie zachował się także nasz golkiper.
Nie wiem po prostu, co powiedzieć, bo znowu sprezentowaliśmy przeciwnikom gole i trzy punkty – ocenia trener Waldemar Wiater.
Stal Mielec – Chełmianka Chełm 2:1 (1:0)
Bramki: Skiba (3-karny), P. Kołacz (55) – Zdunek (86).
Stal: Daniel – Podstolak, Pydych, Kościelny, Kołacz, Skiba (75 Ryniewicz), Świechowski, Świst (85 Wrona), Góra (46 Cisło), Buczyński (55 Patryk Szewc), Kamiński.
Chełmianka: Ciołek – Grzywna, Krzyżak, Słomka, Tywoniuk, Sowa (79 Gregorowicz), Tatysiak (56 Kasperek), Wieczorek, Wójcik, Bala (56 Miksza), Zdunek.
Żółte kartki: Kościelny, Ryniewicz – Sowa, Wieczorek, Zdunek, Kasperek.
Czerwona kartka: Świechowski (Stal, 48 minuta, za zagranie ręką).
Sędziował: Robert Podlecki (Lublin). Widzów: 300.
Nie pozostawili żadnych złudzeń Stali Poniatowa piłkarze Izolatora Boguchwała. Wisła Puławy liczyli, że „żółto-niebiescy” powalczą z wiceliderem, ale szybko zawody były rozstrzygnięte. Już po 19 minutach goście mieli w zapasie dwa gole.
Do przerwy było nawet 4:1 dla ekipy Grzegorza Opalińskiego. Ostatecznie Izolator wygrał z kolei jeszcze jedną bramką wyżej.
Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Maciej Porada, a dwie minuty później Krzysztof Szpond podwyższył prowadzenie przyjezdnych.
Gospodarze zaczęli grać dopiero po trzeciej bramce dla rywali. Po pół godzinie gry honorowe trafienie dla miejscowych zaliczył jej najlepszy strzelec Jarosław Wyroślak. Ten sam gracz dosłownie po chwili mógł nawet po raz drugi pokonać Pawła Pawlusa, ale przymierzył tylko w poprzeczkę.
Po przerwie drużyna z Boguchwały nie forsowała już tempa i kibice oglądali bardziej wyrównane zawody. Gra niepotrzebnie się jednak zaostrzyła i sędzia musiał w sumie pokazać aż dziewięć żółtych kartek.
Stal Poniatowa – Izolator Boguchwała 1:5 (1:4)
Bramki: Wyroślak (30) – Porada (17, 36), Szpond (19), Bereś (25), Rusin (55).
Stal: Zakrzewski – Walęciuk, Frąc, Krasnowski (28 Gołofit), Farotimi, Olchawski (74 Kowalski), Boniaszczuk, Pietras (74 Zieliński), Czajka, Wyroslak, Czarnecki (62 Strug).
Izolator: Pawlus – Bereś (87 Worosz), Czopko, Domin, kopiec, Krzak, Porada (71 Karwat), Rusin (71 Płonka), Sierżęga, Cupryś (64 Grad), Szpond.
Żółte kartki: Krasnowski, Boniaszczuk, Czajka, Wyroślak – Sierżęga, Porada, Cupryś, Bereś, Karwat.
Sędziował: Paweł Małołdziński (Mielec). Widzów: 200.
Komentarze