Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapaśnicy Górnika Łęczna staną przed szansą wyjazdu na igrzyska olimpijskie do Londynu

W Komornikach rozegrano mistrzostwa Polski w zapasach w stylu wolnym. Zawodnicy Górnika Łęczna – Krystian Brzozowski i Radosław Marcinkiewicz – wywalczyli dwa tytuły. We wrześniu obaj pojadą do Stambułu na mistrzostwa świata, gdzie będzie można wywalczyć kwalifikację olimpijską.
Polskie zapasy w wykonaniu mężczyzn od jakiegoś czasu nie odnoszą spektakularnych sukcesów na arenie międzynarodowej. Po raz ostatni na olimpijskim podium udało im się stanąć w Atlancie w 1996 roku. Złoty medal z mistrzostwa świata przywieźli w 2003 roku (Dariusz Jabłoński – styl klasyczny), a z mistrzostw Europy trzy lata później (Artur Michalkiewicz – styl klasyczny). Od tamtej pory patrzyli tylko na uciekających do przodu rywali. Czy tę sytuację można jeszcze zmienić? – Jest dziesięciu zawodników, którzy chcą się bić i walczyć o medale, a reszta to statyści – martwi się trener „biało-czerwonych” Marek Garmulewicz. – Nie wszyscy chcieli mojego programu i zdecydować się na ciężką pracę. Ja czegoś takiego mogę tolerować. Mimo to uważam, że w każdej kategorii możemy pojechać na igrzyska do Londynu. Skład reprezentacji podałem jeszcze w styczniu i nie sądzę, aby coś mogło ulec zmianie. Z Łęcznej jest dwóch kandydatów. Krystian Brzozowski nie ma problemów z wytrenowaniem, ma natomiast z psychologią. Jeśli te dwa czynniki udałoby się połączyć, mógłby zdobyć nawet złoto na igrzyskach. Niektórzy już stracili w niego wiarę, bo ile można dawać komuś szans. Ja jednak jestem innego zdania. Czy mieliśmy konflikt? Tylko pewne nieporozumienia. On chciał pracować po swojemu, trenować i ustalać zgrupowania, a przecież to szkoleniowiec odpowiada za wszystko. Razem zbieramy laury i razem ponosimy porażki. W mistrzostwach świata w Turcji wystartuje też Radosław Marcinkiewicz. W ubiegłym roku miał przestój, ale mam nadzieję, że nadal będzie się rozwijał. Rywalizacja z Maciejem Balawanderem wyjdzie mu tylko na dobre. Jeszcze do niedawna trzecim kandydatem na igrzyska olimpijskie z Łęcznej był Bartłomiej Bartnicki. Pod koniec ubiegłego roku popularny „Gołota” postanowił jednak zmienić barwy klubowe i wrócić do Gwiazdy Bydgoszcz. Górnik odmówił jego prośbie, dlatego najlepszy polski „wolniak” w kat. 120 kg traci czas i pieniądze. – Rozmawiałem z prezesem PZZ, który obiecał, że w lipcu sprawa zostanie wyjaśniona – mówi zawodnik. – W mistrzostwach Polski nie wziąłem udziału, ale na świata mógłbym już pojechać. Pół roku żyję w zawieszaniu i bez wynagrodzenia. – Bartek siedzi w piżamie, zamiast walczyć na macie. Podobno Górnik chce za niego 50 tys. zł, a to są pieniądze ze świata piłki nożnej. W zapasach to można żądać 10 par butów – dodaje Garmulewicz. – Zarząd ustalił pewną kwotę transferową, a oni chcieliby zapaśnika za darmo. Z tego co wiem, rozmowy cały czas trwają – powiedział kierownik klubu Andrzej Banaszkiewicz. – Wywalczenie przepustki na igrzyska nie będzie takie proste. Z mistrzostw świata tylko pięciu najlepszych zawodników uzyska takie prawo. Potrzebny będzie łut szczęścia, aby udało się to już w Turcji – przyznał szkoleniowiec „zielono-czarnych” Piotr Garbal

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama