Pingpongistom z Zamościa niewiele brakowało, aby awansować do ekstraklasy. Jednak ligowe niepowodzenie mogą powetować sobie w Pucharze Polski. Finał tych rozgrywek zaplanowano w sobotę we Frysztaku.
Artur Ogórek
15.06.2011 16:25
Oprócz drużyny Stone Master Trefl udział w nim wezmą również Gorzovia Romus Gorzów, Trasko Ostrzeszów oraz gospodarze Strzelec Frysztak. Triumfator będzie reprezentował Polskę w europejskich pucharach.
– Dla nas już awans do turnieju finałowego jest dużym sukcesem – podkreśla prezes klubu Wojciech Skuba. – W półfinale okazaliśmy się lepsi od Dojlidów Białystok i GLKS Nadarzyn. Nie byliśmy faworytem, ale sport lubi niespodzianki. Dlatego po cichu znowu liczymy na zwycięstwo.
W sobotę kandydatem numer jeden do zwycięstwa będzie Gorzovia. To czołowy zespół ekstraklasy. W tym sezonie ukończył rozgrywki na trzecim miejscu. Na początku czerwca triumfował również w Superpucharze Polski, pokonując w finale 3:2 Morliny Ostróda.
W składzie gorzowian występują Czech Martin Olejnik, Białorusin Paweł Płatonow i Radosław Żabski. – Szansa na wygranie jest zawsze, choć to nie my uważani będziemy za głównego faworyta – mówi zawodnik Trefla Witold Skubiszewski.
– Najsilniejszy skład ma Gorzów, ale nie wiadomo, czy będzie mógł wystąpić Płatonow. Dużo będzie zależało od losowania. Jeśli w półfinale trafimy na Gorzovię, może nam pozostać walka tylko i aż o trzecie miejsce.
Ale przed każdym meczem zawsze jest wynik 0:0. O wszystkim zdecyduje dyspozycja dnia. Mogę zapewnić, że bardzo mocno przygotowujemy się do zmagań w Pucharze Polski.
Dla Witolda Skubiszewskiego i Artura Daniela sobotni turniej będzie pożegnaniem z zamojskim klubem. – Mimo to nie obawiam się o ich motywację – uważa Wojciech Skuba.
– Na razie jedno jest pewne, że w deblu wystąpią Maciej Nowaliński i Michał Dąbrowski.
W meczu może zagrać trzech zawodników, a my mamy czterech. Dlatego w piątek przeprowadzimy wewnętrzną rywalizację, aby sprawdzić formę każdego z nich. Najsłabszy odpadnie, choć zawsze można dokonać zmiany. Wiem, że we Frysztaku będzie fajnie.
Z Zamościa wybiera się spora grupa kibiców. Łudzę się, że powalczymy o zwycięstwo. Cuda się zdarzają i naszych chłopców stać na duże rzeczy. Liczą się tylko dwie drużyny – my i Gorzów. Ostrzeszów oraz gospodarze nie powinni nam zagrozić.
Frysztak leży między Rzeszowem i Jasłem, więc z Zamościa nie jest aż tak daleko. Mecze półfinałowe rozpoczną się o godz. 11, natomiast spotkania o pierwsze i trzecie miejsca zaplanowano o godz. 16.
Komentarze