Do inauguracji rozgrywek IV ligi pozostały jeszcze trzy tygodnie, a w środowisku piłkarskim Lubelszczyzny nie milkną echa decyzji Lubelskiego Związku Piłki Nożnej o dopuszczeniu do gry rezerw GKS Bogdanka. Po naszym poniedziałkowym tekście w Internecie rozpętała się prawdziwa burza.
Marek Wieczerzak
21.07.2011 19:09
– Proponuję bojkotować LZPN i Bogdankę 2.Prawo jest dla wszystkich!!! To co wyprawia LZPN to kpina z rozgrywek. Bogdanka powinna grac w3 lidze albo w okręgówce” – napisał Internauta "kibic”.
Chodzi tu o zapis w regulaminie rozgrywek III ligi, który mówi o tym, iż w przypadku wycofania się danej drużyny z rozgrywek automatycznie spada ona o dwie klasy niżej. Okazuje się jednak, że sprawa jest skomplikowana. Bo na koniec sezonu 2010/11 rezerwy górniczego klubu rzeczywiście spadły z III ligi.
Szansę dalszej gry w niej dostały podczas procesu licencyjnego na nowy sezon 2011/2012. – A to już zupełnie coś innego – tłumaczy Marian Rapa, prezes LZPN. – Działacze z Łęcznej dostali szansę gry, ale nie skorzystali z niej a nikt ich nie może zmusić do występów w III lidze jeżeli zgodnie z rozstrzygnięciami ubiegłego sezonu spadli z niej – dodaje.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że LZPN próbował nawet wymusić na Bogdance przystąpienie do III ligi, strasząc degradacją właśnie o dwie klasy niżej, ale wszelkie te próby na nic się zdały. Szef lubelskich struktur piłkarskich podkreśla, że decyzja podjęta przez prezydium związku zapadła jednogłośnie.
– Żaden zapis regulaminu nie został tu złamany. Proszę pamiętać, że w myśl przepisów wolne miejsce, które zostało w IV lidze po rezygnacji mistrza chełmskiej okręgówki Ogniwa Wierzbica mógł zająć wicemistrz, ale Pławanice Kamień też nie chciały awansować.
Zwycięzcy pozostałych okręgówek przystąpili do rozgrywek, więc nie było żadnych podstaw żeby dawać szansę uzupełnienia wolnego miejsca Opolaninowi, Ostoji Skierbieszów czy Victorii Parczew – wyjaśnia Rapa.
Tymczasem w Omedze Stary Zamość przekonali się już, że IV liga niesie za sobą większe wymagania. Budżet klubu okazał się za mały i działacze pukają teraz do drzwi potencjalnych sponsorów.
– Rzeczywiście, szukamy dodatkowych pieniędzy, choć nie jest o to łatwo – mówi Krzysztof Goch, prezes Omegi. – Na szczęście mamy zapewnienia z Urzędu Gminy, że jeszcze w tym roku dostaniemy większą dotację – dodaje.
Goch nie wyklucza jednak czarnego scenariusza. – W rundzie jesiennej na pewno zagramy, a co będzie dalej to zobaczymy. Jeśli byłoby bardzo krucho z pieniędzmi to zawsze możemy się przecież wycofać z rozgrywek – stwierdza prezes Omegi.
Komentarze