Z drużyny odeszło już paru doświadczonych piłkarzy, pozostali też szukają nowych klubów. O rezygnacji myśli również trener.
MAREK WIECZERZAK
26.07.2011 16:24
Paweł Bielak przestał trenować w Bełżycach i zamierza wrócić do Janowianki (WOJCIECH NIEŚPIAŁOWSKI
Na dwa i pół tygodnia przed startem lubelskiej IV ligi Unia Bełżyce znalazła się w tarapatach. Na treningach pojawia się tylko 7-8 graczy. Reszta jest w trakcie odejścia do innych klubów. Rafał Piwowarski i Mirosław Cioch zamierzają wrócić do Orionu Niedrzwica, a Paweł Bielak do Janowianki Janów Lubelski.
Pozostali też szukają sobie nowego pracodawcy. – Nie chcę niczego komentować – ucina rozmowę Tomasz Kamiński, trener bełżyczan i odsyła nas do zarządu klubu.
Z naszych ustaleń wynika, że zawodnicy mają dość złej atmosfery, jaka wytworzyła się w Unii. Sam szkoleniowiec również traci cierpliwość i jeżeli szybko coś się nie zmieni, to wkrótce złoży rezygnację. Na nieoficjalnej stronie Unii kibice spekulują nawet o możliwości wycofania drużyny z rozgrywek IV ligi.
– Nie ma takiej opcji – zapewnia jednak Krzysztof Łopoka, kierownik drużyny z Bełżyc. Ale przyznaje, że sytuacja jest trudna.
Zdaniem władz klubu punktem zapalnym są zaległości. – Miasto nie zapłaciło zawodnikom pieniędzy za ostatnie dwa miesiące, więc zrobiła się zła atmosfera i zaczęli sobie szukać innych klubów – mówi Ryszard Ćwikła, prezes Unii Bełżyce, który w środę wybiera się na rozmowy w tej sprawie z burmistrzem.
– Nic mi nie wiadomo o zaległościach. Ale nawet jeśli rzeczywiście są, to zawodnicy mają podpisane umowy z Centrum Kultury Fizycznej i Sportu więc prędzej, czy później dostaną pieniądze – twierdzi Ryszard Góra, burmistrz Bełżyc.
Zawodnikom nie do końca podoba się również to, że burmistrz chce zmniejszyć stypendia, które pobierają z budżetu miasta. Teraz te kwoty wahają się od 300 do 800 zł miesięcznie. Nowy regulamin płac ma być bardziej mobilizujący.
Wszyscy dostaną stypendia po 300 zł, ale w zamian za to będą mogli powalczyć o premie za wygrane mecze. Z tym, że zostaną one wypłacone dopiero po zakończeniu rundy, a kwoty będą uzależnione od miejsca w tabeli.
A w tle całego zamieszania jest jeszcze wątek polityczny, bo Ćwikła wraz z innym członkiem zarządu klubu startował w ostatnich wyborach samorządowych z komitetu Zbigniewa Króla, największego rywala i zaciekłego krytyka burmistrza.
– Gdybym chciał się odgrywać i zaszkodzić klubowi to zmniejszyłbym dla niego dotację, a byłem jednym z tych, którzy wnioskowali o przekazanie Unii 170 tys. zł na ten rok – odpowiada Góra.
Komentarze