Startuje nowy sezon lubelskiej IV ligi. W sobotę pierwsze trzy mecze, w niedzielę kolejnych pięć. Z inauguracyjnej kolejki najciekawiej zapowiada się sobotnie spotkanie Stali Poniatowa z Lublinianką-Wieniawą Lublin. Goście mają w tym sezonie aspiracje awansu do III ligi.
Marek Wieczerzak
11.08.2011 21:22
Trener Lublinianki-Wieniawy Marek Sadowski ma wprowadzić swój zespół do III ligi (WOJCIECH NIEŚPIAŁO
A Stal to drużyna, która półtora miesiąca temu opuściła ten szczebel rozgrywek.
– Naszym celem jest teraz utrzymanie się w IV lidze – mówi Tomasz Jasik, trener "Stalówki”. – Odeszło od nas dziesięciu zawodników z podstawowego składu. To jest już całkowicie nowa drużyna, słabsza od tej, która spadała z III ligi, więc nie może być mowy o ambitnych planach – dodaje.
Smaczkiem sobotniej potyczki w Poniatowej będzie fakt, że w zespole gospodarzy zagra trzech zawodników, którzy jeszcze wiosną zakładali trykot Lublinianki. To Igor Grzesiak, Wojciech Herda i Paweł Wieczorek. W kręgu zainteresowań byli jeszcze Tomasz Bicki i Dawid Skowronek, ale pierwszy wybrał ofertę z Dąbrowicy, zaś drugi nie spełnił oczekiwań trenera Stali.
Kto awansuje w tym sezonie do III ligi? – Patrząc na kadrę szkoleniową i zawodniczą to największe szanse w tej walce ma Lublinianka-Wieniawa. Moim drugim faworytem są Orlęta Łuków. Duże wzmocnienia poczynił też Lewart Lubartów, ale nie wiem, czy będzie ich stać na grę wyżej, bo trzeba mieć budżet na poziomie ok. 300 tys. zł – uważa Jasik.
W Łukowie rzeczywiście, jak zresztą co roku, aspiracje są spore. W ubiegłym sezonie Orlęta zajęły na finiszu trzecie miejsce. Teraz ma być lepiej. Choć działacze klubu na temat awansu wypowiadają się bardzo ostrożnie. – Na razie walczymy o zwycięstwo w każdym meczu – twierdzi Zbigniew Biaduń, prezes Orląt.
– A jak będziemy wygrywać to wiadomo, że może nam z tego wyjść awans – dodaje. Wciąż niewiadomo, czy trener Robert Różański będzie mógł liczyć na pomoc Łukasza Kiryło i Dariusza Solnicy. Pierwszy szuka sobie nowego klubu, ale jak na razie bezskutecznie. Z kolei Solnica, choć grał w sparingach, to wciąż waha się nad powrotem na ligowe boiska.
Jeszcze przed startem tego sezonu sporo kontrowersji wywołało dopuszczenie przez LZPN do gry w IV lidze rezerw GKS Bogdanka. Wiele wskazuje jednak na to, że zespół Tomasza Hermana nie będzie w stanie zagrozić mającym ambitne plany rywalom.
Gdyby tak było działacze górniczego klubu już teraz zdecydowaliby się przystąpić do gry w III lidze, a nie szczebel niżej.
Komentarze