Piłkarze Lublinianki Wieniawy rozpoczęli nowy sezon od mocnego uderzenia. W sobotę, prowadzona przez trenera Marka Sadowskiego drużyna, rozgromiła spadkowicza z III ligi. Blamaż Stali najboleśniej przeżyli jej kibice, którzy długo nie mogli uwierzyć w to co się stało.
MAREK WIECZERZAK
14.08.2011 14:19
Ale nie tylko fani "Stalówki” byli zawiedzeni. – Nie spodziewałem się czegoś takiego – przyznaje Tomasz Jasik, trener Stali. – Można było przewidzieć porażkę, ale że będzie ona tak wysoka, już nie. To, że piłkarsko jesteśmy słabi było wiadomo już przed meczem, bo na papierze Lublinianka ma więcej znanych nazwisk, więc byliśmy skazani na przegraną.
Goście zagrali w tym meczu osłabieni. Zabrakło chociażby Macieja Kleszcza, Damiana Ścibiora, Łukasza Gromby, Macieja Borowińskiego oraz Kamila Kowalskiego. I aż strach pomyśleć, co działoby się w Poniatowej, gdyby ci zawodnicy byli w dyspozycji.
– Początek meczu była nawet niezły w naszym wykonaniu. Ale potem wszystko zaczęło się psuć. Najpierw straciliśmy bramkę po nieporozumieniu w defensywie, a kolejne dwie padły w wyniku niewybaczalnych błędów sędziowskich. Szczytem wszystkiego było zwłaszcza podyktowanie z powietrza rzutu karnego dla gości. Także czwarty gol był kontrowersyjny. Zgadzam się, że byliśmy słabi, ale sędziowie byli jeszcze słabsi – komentuje Jasik.
Co na to lublinianie? – Arbitrzy wcale nie popełniali wielkich błędów, więc ja bym się tak ich nie czepiał – mówi Marek Sadowski.
– Sytuacje bramkowe, które stworzyliśmy wynikały z naszej gry. Jestem z niej bardzo zadowolony, bo miałem pewne obawy jak to wszystko będzie wyglądało w pierwszym meczu po tych zmianach. Sądzę, że o wyniku przesądziło to, że w miarę szybko pierwsi strzeliliśmy bramkę i potem mogliśmy już grać swoją piłkę.
Sobotni mecz potwierdził przedsezonowe prognozy o tym, że Stal będzie się bronić przed spadkiem, zaś Lublinianka Wieniawa walczyć o awans do III ligi. Choć według trenera jedenastki z ul. Leszczyńskiego nie można niczego przesądzać.
– Po pierwszym meczu trudno powiedzieć, czy Stal jest taka słaba, czy my tacy mocni. W miarę rozgrywania kolejnych spotkań będzie wiadomo na co kogo stać. Na pewno nie wystąpiliśmy jeszcze w najsilniejszym składzie
Z Podlasiem będzie już lepiej, bo dojdzie m.in. Gromba, którego zabrakło z powodu złamanego nosa – tłumaczy Sadowski.
Stal Poniatowa – Lublinianka Wieniawa Lublin 0:5 (0:2)
Bramki: E. Sobiech (20, 36 z karnego, 49), Bielak (56), Gołociński (88).
Stal: W. Herda – Niedźwiadek, Młyniec (46 Pikuła), Niezbecki, D. Wojnicki, Pietras, Farotimi, Olchawski (29 Kowalski), Czajka (76 K. Wojnicki), Pietroń, Grzesiak (61 Chruściński).
Lublinianka: Zdunek – Ręba, Kusyk (66 Krupski), Paździor, Mazurek, Boniaszczuk, Sebastianiuk, A. Sadowski (71 Wójcik), E. Sobiech (71 Jeż), Bielak, Puszka (46 Gołociński).
Żółte kartki: Pikuła, Kowalski, Grzesiak, K. Wojnicki (S) – Sadowski (L).
Sędziował: Sławomir Olucha (Lublin). Widzów: 150.
Komentarze