Futbol w IV-ligowym wydaniu powrócił do Ryk po kilkunastu latach przerwy. Nic dziwnego, że na niedzielny mecz Ruchu ze Startem przyszło ok. 700 kibiców.
(MAWI)
16.08.2011 00:53
Zawodnicy odpłacili im się za to bardzo dobrą grą, zwłaszcza w pierwszej połowie, po której gospodarze prowadzili 3:1 i było niemal pewne, że nie przegrają tego spotkania.
– Jestem trochę zaskoczony, że zaczęliśmy sezon z takim rozmachem – nie ukrywa Paweł Warda, trener Ruchu.
– To nasz sukces, który zawdzięczamy przede wszystkim agresywnej grze od samego początku. Wiedziałem, że Start to młoda drużyna, w której ostatnio trochę się pozmieniało. Nie czekaliśmy na rywali, ale od razu staraliśmy się przechwytywać piłki na ich połowie – dodaje.
Co prawda to goście już w 10 min pierwsi objęli prowadzenie po golu Patryka Bąka, ale później na boisku panowali już tylko gracze Ruchu.
Do remisu doprowadził Tomasz Sikora. Chwilę potem do siatki Startu trafili też Lucien Buala Bola i Wojciech Kępka. A wszystko w ciągu jedenastu minut. – Sikora i Kępka mieli jeszcze w pierwszej połowie sytuacje sam na sam z bramkarzem, których jednak nie wykorzystali – mówi Warda.
Po meczu w Rykach zaczęło się wielkie świętowanie. A goście wracali do Krasnegostawu ze smutkiem na twarzy.
– Przegraliśmy za wysoko – uważa Maciej Smolira, kierownik Startu. – Ale z beniaminkiem, i to na jego terenie gra się ciężko. Poza tym oni mają doświadczonych piłkarzy, a u nas została praktycznie sama młodzież.
Ruch Ryki – Start Krasnystaw 4:1 (3:1)
Bramki: Sikora (19, 90+2), Buala Bola (21), Kępka (30) – P. Bąk (10).
Ruch: Troshupa – Walasek (80 Sągol), Jeżewski, Prządka, Sudowski, Mateńka (70 Piątkowski), Witek (85 Starosz), Mądry, Buala Bola, Kępka, Sikora.
Start: Bednarczyk – Aftyka, Banaszkiewicz, Herbut, Szostak (46 Nowakowski), Chariasz, Sadowski, Sowiński (80 Dworucha), P. Bąk, Gawlik (80 Salitra), Bielak.
Żółte kartki: Prządka, Mądry (R) – Banaszkiewicz (S). Sędziował: Sebastian Ignaciuk (Biała Podlaska). Widzów: 800.
Omega Stary Zamość odniosła w niedzielę historyczne, bo pierwsze zwycięstwo w IV lidze. Beniaminek wzmocniony jedynie Łukaszem Kamińskim (Avia Świdnik) i Piotrem Fularą (Unia Hrubieszów) pokazał, że u siebie będzie groźny dla każdego.
To właśnie po indywidualnej akcji Kamińskiego kapitan Omegi Andrzej Ignaciuk znalazł się sam na sam z bramkarzem Orionu i dał swojej drużynie prowadzenie w tym spotkaniu. Jeszcze przed przerwą Ignaciuk znów wystąpił w jednej z głównych ról, tym razem asystując przy golu 17-letniego Bartłomieja Nizoła.
Ustalony w pierwszej części gry wynik już się później nie zmienił. – Dwubramkowe prowadzenie determinowało naszą grę w drugiej połowie i dlatego straciliśmy trochę kontrolę nad tym co się dzieje na boisku – przyznaje Paweł Lewandowski, piłkarz Omegi.
– Nie miało to jednak wpływu na poczynania rywali, bo praktycznie nie stworzyli sobie klarownej sytuacji strzeleckiej – dodaje.
Niedrzwiczanie, których od spadku uratowała w tamtym sezonie tylko fuzja Lublinianki z Wieniawą, w tych rozgrywkach też nie będą raczej odgrywać wiodącej roli.
– Przyznam, że patrząc na rywala z jakim przyszło nam grać już przed meczem zakładaliśmy zdobycie trzech punktów. Orion nie jest przecież potentatem, więc z kim mamy wygrywać jeśli nie z nim. Cieszę się, że wszystko poszło zgodnie z planem – kończy Lewandowski.
Omega Stary Zamość – Orion Niedrzwica 2:0 (2:0)
Bramki: Ignaciuk (20), Nizioł (40).
Omega: Baranowski – Denis, Mikulski, Sękowski, Fulara, Andrade (85 P. Tchórz), Kamiński, Perin (46 Goździuk), Maciej Bojar, Ignaciuk(60 Blonka), Nizioł (76 Klimczuk).
Orion: Jaśkowiak – Charmast (78 Waryszak), Rup, Frąc, Szłapa, Szymuś (75 Drzymała), Cioch, Żarnowski (90 Wójtowicz), Gałkowski, Młynarski, Kłyk.
Żółte kartki: Szłapa, Kłyk (Orion). Sędziował: Arkadiusz Tymochowicz (Chełm). Widzów: 450.
Komentarze