Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bieda w Chełmie doskwiera. Miasto zaciśnie pasa

Na niektórych ulicach Chełma są dziury, których nie załatano jeszcze po poprzedniej zimie. Bo miasto nie ma na to pieniędzy. Dlatego szykuje się wielkie oszczędzanie, np. na oświetleniu ulic, ale także na oświacie.
Bieda w Chełmie doskwiera. Miasto zaciśnie pasa
Gryc wierzy, że gospodarze miasta doceniają rolę pracowników obsługi szkół w ich normalnym funkcjono
Chełm coraz bardziej zaczyna odczuwać skutki kryzysu. Złożył się na to wzrost kosztów energii elektrycznej i paliwa. Na dodatek, rząd lekką ręką narzucił i tak już robiącym bokami samorządom, podwyżki dla nauczycieli. Jakby tego było mało, minister Rostkowski w dużej mierze sparaliżował ich możliwości finansowe, bo zabronił kredytowania bieżącej działalności. Dlatego pożyczki, np. na załatanie dziur miasto wziąć nie może. A jak nie ma pieniędzy na to, to nie ma też zleceń dla drogowców, co także podcina podstawy ich bytu i przekłada się na płace i zatrudnienie w ich firmach. – Przez ministerialny przepis mamy kuriozalną sytuację – mówi Zygmunt Gardziński, przewodniczący Rady Miasta Chełm. – Możemy pożyczyć w banku pieniądze na budowę nowej drogi, ale na naprawienie tej obok już nie. Nie ma też mowy, aby pożyczyć pieniądze na utrzymanie ulicznego oświetlenia. Dlatego musieliśmy się zgodzić na wyłączenie w mieście co drugiej latarni. Coraz trudniejszą sytuację chełmskiego samorządu potęguje spadek udziału w podatkach. Gardziński zakłada, że miasto z tego tytułu dostanie od ministra finansów o 3–4 mln zł mniej niż dotychczas. W związku z kryzysem, maleją także wpływy z podatku od nieruchomości czy opłat targowych. – Sytuacja zmusza nas do oszczędności – mówi Agata Fisz, prezydent Chełma. – Obawiam się, że tak jak obecnie, również w przyszłym roku w mieście będzie się świeciła tylko co druga latarnia. Dlatego w Chełmie szuka się oszczędności wszędzie, gdzie to możliwe. A wszelkie wydatki w placówkach podległych miastu są skrupulatnie kontrolowane. – Spowodowaliśmy, że z naszych szkół odeszło 35 pracowników obsługi. Jednym z pomysłów jest ewentualne łączenie szkół, ale podkreślam, bez zwalniania nauczycieli. Zyskiem w tym przypadku byłyby koszty utrzymania siedziby jednej z nich – zapowiada prezydent Fisz. Niemniej jednak słyszy się o możliwości powołania scentralizowanego zespołu administracji szkół. To z pewnością oznaczałoby dalsze zwolnienia pracowników obsługi w poszczególnych placówkach. – Nic mi o takim rozwiązaniu nie wiadomo, bo nikt o tym oficjalnie nie mówił – mówi Tadeusz Gryc, kierownik administracyjny Zespołu Szkół Ekonomicznych i III LO. – Ten pomysł wraca niczym bumerang. Taki zespół już kiedyś był i chyba się nie sprawdził, skoro go zlikwidowano.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama