Działacze Avii Świdnik zgodnie z planem spotkali się na podsumowaniu rundy jesiennej w wykonaniu \"żółto-niebieskich”, ale nie zdecydowali jeszcze o losie trenera Tomasza Wojciechowskiego, ze względu na nieobecność kilku członków zarządu.
20.11.2011 15:17
Druga część zebrania ma się odbyć dzisiaj lub jutro. – Do środy wszystko powinno być już jasne – przekonuje prezes Marek Maciejewski.
Avia w minionej rundzie grała w kartkę, ale gdyby nie porażka w ostatniej kolejce z Orlętami Radzyń Podlaski to zapewne nie byłoby tematu zwolnienia obecnego szkoleniowca. Świdniczanie przegrali jednak 0:2 i spadli na szóste miejsce w tabeli III ligi lubelsko-podkarpackiej, ze stratą pięciu punktów do prowadzącej Siarki Tarnobrzeg.
– Wydawało się, że w tym sezonie mamy większe szanse, żeby powalczyć o awans. Strata do lidera nadal nie jest duża, ale bardzo żałujemy tego ostatniego meczu, bo mogło być zdecydowanie lepiej. Czy skłaniamy się ku zmianie trenera?
Różne są głosy i opinie, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie ma. Na pewno coś chcemy zmienić, żeby nasza gra wyglądała lepiej. Zdajemy sobie sprawę, że wina nie leży tylko po stornie trenera, bo na pewno braki mamy też w zespole. Strzelamy mało goli i od kilku rund nie możemy znaleźć piłkarza kreatywnego, który dogrywałby te piłki do partnerów.
Czy jest szansa na jakieś wzmocnienia w zimie? Tu wszystko zależy od budżetu, ale nie wiemy jeszcze, jakie pieniądze będziemy mieli do dyspozycji. Jeżeli sprawdzi się optymistyczny wariant to mogę zdradzić, że zgłosił się do nas napastnik z "nazwiskiem”.
Nie chcę jednak mówić o żadnych personaliach, bo do podpisania umowy droga jeszcze daleka. Na razie spokojnie czekamy na rozwój wypadków – dodaje prezes Maciejewski.
Komentarze