Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Profesor popychał i wyzywał podwładną? Wkrótce wyrok w sprawie odwołania

W piątek zapadnie wyrok w sprawie odwołania złożonego przez prof. Jana K. z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, skazanego za popychanie, wyzywanie i pomawianie swojej podwładnej.
Profesor popychał i wyzywał podwładną? Wkrótce wyrok w sprawie odwołania
Sprawa dotyczy sytuacji sprzed kilku lat. Kierownik katedry historii ruchów społeczno-politycznych XIX i XX wieku prof. K. był skonfliktowany z jedną ze swoich podwładnych, dr Sabiną Bober. Według relacji kobiety, w styczniu 2010 roku na oczach studentów przełożony wypchnął ją za drzwi, uderzył w plecy i wyrzucił za nią reklamówkę z książkami, płaszcz i torebkę.

Dr Bober zrobiła obdukcję i wytoczyła profesorowi proces karny. Oskarżyła go także o zniesławienie, bo wcześniej, także przy studentach, miał nazwać ją "kawałem małpiszona”. W sierpniu sąd uznał wykładowcę winnym i nakazał mu zapłacić 4 tys. zł grzywny i tysiąc złotych nawiązki dla pokrzywdzonej.

W grudniu prof. Jan K. i jego dwoje adwokatów złożyli apelacje. Domagają się w nich uniewinnienia od części zarzutów oraz warunkowego umorzenia postępowania, wskazując m. in. obrazę szeregu przepisów w postępowaniu i błędy w ustaleniach faktycznych.

- Oskarżony jest osobą dojrzałą, ojcem rodziny, cieszącym się dużym uznaniem. Konieczność skazania byłaby przekreśleniem dotychczasowego dorobku naukowego i dydaktycznego i jego osiągnięć. Skutki byłyby dużo dalej idące, niż w przypadku przeciętnego Kowalskiego - argumentowała mec. Gabriela Skowrońska-Wrona.

Z kolei drugi z adwokatów prof. Jana K., mec. Marcin Kotuła podkreślał, że medialne relacje dotyczące procesu przypominały opis "walki Dawida z Goliatem”, co mogło mieć wpływ na decyzję sądu pierwszej instancji.

Sam oskarżony podkreślał, że jest zbulwersowany całą sytuacją. - Wiele trudu zadałem sobie, by przyjąć oskarżycielkę do katedry, choć ostrzegano mnie, żebym tego nie robił. Początkowo wyrażała mi wdzięczność, mówiąc, że nigdy mi tego nie zapomni. Teraz wyraża to w inny sposób - tłumaczył prof. Jan K. przed sądem.

Sabina Bober i jej adwokat domagają się odrzucenia apelacji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama