Trzymane w ścisłej tajemnicy do ostatniej chwili spotkanie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z premierem Donaldem Tuskiem odbyło się w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie. To pierwsza wizyta prezydenta Ukrainy w Polsce od czasu konfliktu związanego z nadaniem przez Zełenskiego imienia bohaterów UPA jednej z jednostek wojskowych. I pierwsze w cztery oczy spotkanie prezydenta Ukrainy z premierem polskiego rządu od powstania kryzysu na linii Warszawa-Kijów. Potrzebne i wyczekiwane. Konieczne, żeby pokazać Rosji wcześniejszą siłę, solidarność, jedność.
Dlaczego Lublin?
Po pierwsze dlatego, że to mógł być Lublin – bo mamy lotnisko. Niby oczywistość, ale kto z nas nie pamięta wieloletniej walki o powstanie Portu Lotniczego Lublin? To miał być zbytek, na który nas nie stać i na który nie zasługujemy.
Tymczasem w czerwcu 2025 roku, z powodu remontu lotniska w Rzeszowie, Port Lotniczy Lublin przejął rolę kluczowego centrum logistycznego dla pomocy wojskowej Ukrainie. Każdego dnia na lubelskim lotnisku lądowały potężne maszyny cargo, takie giganty jak Antonow An-124 Rusłan czy Boeing 747 Dreamlifter, które dostarczały Ukrainie sprzęt wojskowy. Pokłosiem tego kluczowego zastępstwa było pojawienie się w Ministerstwie Obrony Narodowej koncepcji utworzenia w pobliżu lotniska w Lublinie bazy dla śmigłowców wojskowych, jako elementu wzmocnienia wschodniej flanki NATO.
Po drugie: Lublin – z dala od Warszawy i Pałacu Prezydenckiego wydaje się być bardzo dobrym miejscem do wyciszenia emocji i ułożenia na nowo dobrej, konstruktywnej współpracy na linii Polska -Ukraina. Nie zapominamy o tragicznej historii i narodowej godności – a Lublin ma w tej kwestii wiele do powiedzenia – ale idziemy dalej, bo tego wymaga nasze bezpieczeństwo. My po prostu musimy stać z Ukrainą po jednej stronie barykady. Po drugiej stronie jest tylko Rosja.
Lublin to miasto, które w swoje DNA ma wpisaną walkę o wolność i godność człowieka. Tę historię wciąż tworzymy. To właśnie w Lublinie 28 lipca 2020 roku powstał Trójkąt Lubelski – trójstronna regionalna platforma współpracy dla współpracy politycznej, ekonomicznej kulturalnej i społecznej między Polską, Ukrainą i Litwą.
I chyba najważniejsze. W momencie agresji Rosji na Ukrainę to właśnie Lublin został azylem dla obywateli Ukrainy uciekających przed wojną. Staliśmy się głównym węzłem logistycznym i humanitarnym, a przez Lublin przejechało ponad milion ukraińskich uchodźców wojennych. Mieszkańcy Lublina i całego województwa otworzyli swoje serca i domy dla ludzi, którzy potrzebowali natychmiastowej pomocy. Otrzymaliśmy za tę pomoc od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego tytuł „Miasta-Ratownika”.
Ja z tego tytułu jestem bardzo dumna. Tak samo jak jestem dumna z naszej – Lublinian – mądrości, otwartości, odwagi i empatii.
Ówczesny konsul generalny Ukrainy w Lublinie, Oleh Kuts tak to podsumował: „Ten odruch serca mieszkańców Lublina i regionu był przykładem, który dał impuls dla całego świata, żeby nas wspierać.”
Dziś w Lublinie mieszka kilkadziesiąt tysięcy Ukrainek i Ukraińców. To studenci, uczniowie, pracownicy lubelskich firm i urzędów. Są tu bezpieczni. Uczą się, pracują, zakładają rodziny, wychowują dzieci. Mają swoje plany i marzenia. Żyją i cieszą się życiem.
I ja mam głęboką nadzieję, że to się nie zmieni. Że spotkanie polskiego i ukraińskiego przywódcy w Lublinie wzmocni naszą siłę i jedność. Że wyciszy krzyki, wytonuje agresję i od początku ustawi priorytety. Tak potrzebne, żeby wspólnie wygrać tę wojnę. A że to nasza wspólna wojna przekonaliśmy się dobitnie już kilka godzin po spotkaniu w Lublinie.


Komentarze