- Protest był dosyć dużym zaskoczeniem dla departamentu zdrowia. Żadna ze zmian, która wiązała się z fuzją szpitali nie była czymś nagłym, o czym lekarze nie byliby wcześniej poinformowani - mówi Beata Górka, rzecznik marszałka województwa lubelskiego. - Ich zarzuty są bezpodstawne, np. ten o odsyłaniu pacjentów z zawałem. Przecież tacy pacjenci nie trafiali do szpitala kolejowego, bo nie leczono tam zawałów. To samo, jeśli chodzi o laboratorium, którego nie było w strukturach tego szpitala. Prowadziła go zewnętrzna firma. Sanepid wydał decyzję o jego zamknięciu ze względu na warunki.
Rzecznik dodaje, że po remoncie laboratorium zacznie działać przy ul. Kruczkowskiego, podobnie jak oddział kardiologiczno-internistyczny, który także wymagał remontu.- W międzyczasie odbyło się spotkanie lekarzy z dyrekcją szpitala w sprawie poruszanych przez nich kwestii. Nie widzimy więc powodu do żadnej interwencji - dodaje Górka.
Przypomnijmy, że protest lekarzy poparła Lubelska Izba Lekarska i zwróciła się z prośbą o interwencję do ministra zdrowia. Samorząd lekarski uważa, że sytuacja w szpitalu stwarza zagrożenie dla życia pacjentów. Do tego naraża szpital na odpowiedzialność odszkodowawczą, a samych lekarzy na odpowiedzialność karną.
Marszałek zaskoczony protestem lekarzy. Interwencji nie będzie
Nie będzie interwencji marszałka w sprawie protestu lekarzy z dawnego szpitala kolejowego przy ul. Kruczkowskiego, który został połączony ze szpitalem Jana Bożego.
- kp
- 17.02.2015 07:45

Data dodania:
17.02.2015 07:45
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze