Pisaliśmy o nim niedawno. Henrique Capriles Radonski, 39-letni gubernator wenezuelskiej prowincji Miranda idzie na prezydenta Wenezueli.
Waldemar Piasecki, Nowy Jork
13.02.2012 15:09
Henrigue Capriles Radonski dociera w swej kampanii do najdalszych zakątków Wenezueli. (CaprilesRadon
Radońscy przez Francję wyemigrowali w 1947 roku do Wenezueli i osiedli w Caracas. Na szczęście tam można było mieć kina. Powoli powstała sieć Circuit Radonski obejmująca cały kraj. Rodzina stała się zamożna.
Córka Andrzeja i Lili, Monika Krystyna Radońska (rocznik: 1950) poślubiła Henrique Caprilesa, wywodzącego się z bogatej rodziny właścicieli mediów, sieci sklepowych i osiedli mieszkaniowych. W 1972 roku urodził im się syn – Henrique Capriles Radonski. Otrzymał staranne wykształcenie prawnicze w najlepszych katolickich uniwersytetach wenezuelskich, potem w Holandii, Włoszech oraz na prestiżowym Columbia University w Nowym Jorku.
Tak przygotowany rozpoczął błyskotliwą karierę polityczną. Mając 23 lata został najmłodszym w historii kraju deputowanym do parlamentu. Potem wybrano go na burmistrza Baruty, miasta satelickiego stolicy Caracas. Następnie wygrał wybory na gubernatora najludniejszej prowincji wenezuelskiej Miranda.
Dostrzegając zagrożenie ze strony młodego, ambitnego i wykształconego polityka, "władca” kraju Hugo Chavez postanowił go wsadzić do więzienia. Sfingował proces o rzekomy terroryzm Radońskiego, który stojąc na czele demonstracji przeciwko łamaniu praw człowieka na Kubie, blokował przez tydzień ambasadę tego kraju w Caracas. Po dwóch latach procesu i przesiedzenia 120 dnia za kratami, Henrique Capriles Radonski wyszedł na wolność.
W czasie procesu był opisywany przez reżim chavezowski, jako... syjonista, polski faszysta, agent watykański. Miało to związek zarówno z żydowskim pochodzeniem części rodziny, jak też nie ukrywany podziwem Radońskiego dla papieża-Polaka Jana Pawła II i Lecha Wałęsy (któremu Chavez notorycznie odmawia wizy na przyjazd do Wenezueli).
"El Polaco” zmierza po władzę pod hasłem "Hay Un Camino” co znaczy "jest wyjście”. Oczywiście wyjście z tego, co Wenezueli zafundował marionetkowy tyran-populista Chavez. W niezmiernie bogatym państwie naftowym, jakim jest Wenezuela, kwitnie księżycowa gospodarka "socjalistyczna”, rozdawnictwo przywilejów członkom partii chevezistowskiej oraz paranoiczna obawa przez "zachodnim spiskiem” oraz wcieleniem diabła – Stanami Zjednoczonymi. Obszary nędzy poszerzają się, a młodzi Wenezuelczycy tęsknią za normalnym światem.
Ludzie zaczynają wierzyć, że odmianę może im przynieść Henrique Capriles Radonski. Musi jednak pokonać 7 października Hugo Chaveza. Ten oczywiście władzy nie zamierza oddawać i bronić jej do samego końca. Wielu komentatorów politycznych uważa, że aby powstrzymać "Polaka” nie cofnie się przed niczym.
Komentarze