Byłemu muzykowi zespołu Daab grożą dwa lata więzienia. Inspektor nadzoru budowlanego z Puław złożyła do prokuratury skargę na samowolę budowlaną. Chodzi o dom, który Waldemar Deska wybudował w Kazimierzu Dolnym.
Marek Wieczerzak
21.05.2012 16:59
Spór toczy się o drewniany dom stojący przy ul. Zbożowej w Kazimierzu Dolnym. (wdeska.wordpress.com)
Chodzi o słynny już drewniany dom znajdujący się na działce przy ul. Zbożowej w Kazimierzu. Waldemar Deska zbudował go kilka lat temu. Zamieszkał w nim razem z żoną. Sęk w tym, że budowla stanęła bez pozwolenia, na nieodrolnionym gruncie. Sprawą zainteresował się nadzór budowlany.
Deska otrzymał nakaz rozbiórki domu. Ale nie dał za wygraną. Poszedł do sądu, jednak przegrał we wszystkich instancjach. Mimo to uważa, że ma rację. Właśnie przygotowuje wniosek o nadzwyczajną kasację wyroku oraz skargę do Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.
– Nie jestem inwestorem, deweloperem, czy przestępcą tylko człowiekiem. To, co zrobiłem to zwykłe, elementarne czynności, które człowiek wykonywał od milionów lat – tłumaczy Waldemar Deska.
Muzyk podkreśla, że zbudował sobie na własnej działce dom będący dla niego schronieniem. – Sądzę, że mam do tego prawo, podobnie jak do oddychania, jedzenia, ubierania się czy mówienia. Nie niszczę przyrody, nie zbudowałem domu w miejscu niedozwolonym, nie naruszam bezpieczeństwa ani praw państwa, czy innych osób – dodaje.
Nie czekając na ostateczne rozstrzygnięcie sporu prawnego i zapowiadane odwołania, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Puławach skierowała do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 90 Ustawy Prawo Budowlane, czyli dopuszczenia się samowoli budowlanej.
– Postawiony mi zarzut jest naciągany do przepisu. Nie uwzględnia rzeczywistych intencji i czynności – uważa Deska.
– Nie miałam innego wyjścia – broni się Elżbieta Dudzińska, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Puławach. –Ten pan złamał prawo. A to, jakie by nie było, jest prawem i obowiązuje wszystkich bez wyjątku.
Śledczy wszczęli postępowanie i przedstawili Desce zarzuty. Grożą mu dwa lata więzienia.
– Po co nam Konstytucja, gwarancje wolności i praw obywatelskich, skoro ich nie stosujemy? Sędziowie, urzędnicy i prokuratorzy udają, że ich nie ma, a obywatel powołując się na prawa konstytucyjne naraża się tylko na upokorzenia – komentuje Deska.
Komentarze