Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zagrali w piłkę i zebrali pieniądze dla Grzegorza Sereja

2 500 zł udało się zebrać na specjalnym meczu piłki nożnej zorganizowanym dla Grzegorza Sereja – operatora Polsatu, który stracił nogę w wypadku na stoku narciarskim w Rąblowie.
Zagrali w piłkę i zebrali pieniądze dla Grzegorza Sereja
(Krzysztof Wójcik)
Mecz został rozegrany w niedzielę w Puławach. Z jednej strony wystąpili piłkarze drużyny Legia Champions m.in. Leszek Pisz, Marek Jóźwiak, Jacek Kacprzak, Jerzy Podbrożny, Grzegorz Tomala. Z drugiej – przyjaciele Grzegorza m.in.: Mariusz Wlazły (Skra Bełchatów), Tomasz Sianecki (TVN24), Marek Kacprzak (Polsat News), Marcin Lepa (Polsat Sport), Piotr Przybysz (Polsat Sport), Kamil Syprzak (Orlen Wisła Płock). Oprócz obejrzenia gwiazd można było zdobyć cenne pamiątki sportowe. Na aukcję charytatywną trafiły koszulki z autografami zawodników Vive Targi Kielce, Skry Bełchatów, Konrada Czerniaka, Azotów-Puławy oraz album podarowany przez Krzysztofa Hołowczyca i Justynę Kowalczyk. Wczoraj podliczono zebrane pieniądze. – Zbiórka łącznie z licytacją przedmiotów przyniosła około 2 500 zł – wylicza Piotr Górecki, jeden z organizatorów. – Liczymy, że ta kwota jeszcze wzrośnie, gdyż wielu mieszkańców Puław i okolic prosiło, żeby w mediach udostępniono numer konta, na który można przelewać pieniądze dla operatora Polsatu News (szczegóły pod tekstem – red.). 39-letni Grzegorz Serej jest dziennikarzem i operatorem kamery. Przez wiele lat pracował w Telewizji Lublin. Niedawno przeniósł się do Polsatu. Kilka tygodni temu miał wypadek. Na początku lutego w trakcie kręcenia zdjęć na stoku narciarskim w Rąblowie wpadł pod ratrak. Stracił nogę. Jest jednak szansa, że będzie mógł normalnie żyć, a nawet wrócić do pracy. Do tego konieczna jest rehabilitacja i nowoczesna, tzw. inteligentna proteza, która kosztuje co najmniej 100 tys. zł. Kierowcy ratraka Prokuratura Rejonowa w Puławach postawiła zarzut nieumyślnego narażenia na ciężkie obrażenia ciała. Ten przyznał się do kierowania maszyny, ale bronił się, że wypadek nie był jego winą. Stwierdził, że nie widział filmującego operatora, który zbliżył się do ratraka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama