Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapadnięte studzienki, zmora kierowców z Chełma

W Chełmie zmorą dla kierowców są pozapadane studzienki w jezdniach. Drogowcy obiecują, że takich pułapek będzie coraz mniej
Zapadnięte studzienki, zmora kierowców z Chełma
Prawdopodobnie minie jeszcze sporo lat, zanim w mieście zniknie ostatnia taka studzienka
(Jacek Ba
Chełmscy drogowcy opanowali dwa nowatorskie sposoby na instalowanie studzienek w taki sposób, aby idealnie przystawały do nawierzchni. Chodzi o studzienki samopoziomujące się oraz takie, które w odpowiedni sposób przycina i uszczelnia odpowiednia maszyna. Taka maszyna za bagatela ponad 40 tys. zł w mieście już jest. – Stosowane przez lata włazy miały to do siebie, że przyjmowały na siebie prawie cały ciężar przejeżdżających po nich pojazdów – mówi Marian Tarasewicz, kierownik Działu Techniczno-Inwestycyjnego MPGK. – Powodowało to ich deformację. Problem dodatkowo potęgowało wypiętrzające asfalt kredowe podłoże. Stosowane obecnie sposoby montażu powinny te zagrożenia eliminować. Sposoby, o których mówi Taraswewicz sprowadzają się do instalowania tak zwanych bezkolnierzowych włazów kanaliza-cyjnych. Ich zaletą jest to, że jeśli nawierzchnia ulicy podnosi się, bądź opada, to właz wraz z nią. – Żyjemy przecież w XXI wieku, a wiele naszych ulic przypomina te jeszcze z lat 60-tych minionego stulecia – mówi Jarosław Majewski, kierowca z Chełma. – Dużo jeździłem po Niemczech i tam problemu ze studzienkami jakoś nie ma. Jeszcze w ubiegłym roku MPGK eksperymentalnie zainstalowała nowatorskie studzienki w kilku miejscach w mieście. W sumie na miejskich drogach jest już kilkadziesiąt nowych włazów. Można je spotkać miedzy innymi na ulicach ks. Brzóski, Litewskiej, Kolejowej, Lubelskiej, Trubakowskiej, czy Ogrodniczej. Dodatkową zaletą testowanych studzienek jest ich wodoszczelna podbudowa oraz bitumiczna taśma uszczelniająca. Unie-możliwia przedostawaniu się wody w miejscu połączenia \"starej” i \"nowej” nawierzchni oraz wymywaniu podbudowy włazu. Tym samym zmniejsza się awaryjność instalacji, a to automatycznie przekłada się na mniejsze koszty bieżącego utrzymania i napraw. – Zainstalowane już nowe włazy przetrwały zimę i znakomicie się sprawdziły – mówi Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. – Dlatego polecamy tę technologię projektantom remontów i budowy nowych dróg. Bez względu na to, że nowa technologia kosztuje o 30-40 proc. więcej od tej tradycyjnej. Dzięki bezawaryjności tych urządzeń z czasem dodatkowe koszty na pewno nam się zwrócą. Druga z nowych technologii została wykorzystana już na ul. 1 Pułku Szwoleżerów. Studzienki na swój sposób zainstalowała tam firma spoza Chełma. Jednocześnie przeszkoliła chełmskich drogowców, aby sami sobie z tym radzili. Sama będzie do Chełma dostarczała jedynie produkowane przez siebie włazy. Jacek Barczyński

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama