Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

400 hektarów łakomego kąska. Czy działkowcy mogą spać spokojnie?

Na razie Lublin nie zamierza upominać się o swoje grunty od działkowców. Użytkownicy ogrodów nie chcą jednak czekać na rozwój wypadków.
400 hektarów łakomego kąska. Czy działkowcy mogą spać spokojnie?
Ogrody \"Podzamcze” przy al. Unii Lubelskiej, to ponad 34 ha gruntów. Najatrakcyjniejsza \"Rusałka”
Alarm u działkowców to rezultat decyzji Trybunału Konstytucyjnego z 11 lipca. Sędziowie uchylili 24 przepisy ustawy, regulującej działanie ogródków. Samorządy nie muszą już przekazywać działkowcom ziemi za darmo. Polski Związek Działkowców nie będzie też miał monopolu na zarządzanie ogrodami. Parlament ma teraz 18 miesięcy na uchwalenie nowej ustawy. – Jeśli nie zdąży nie będzie ani związku, ani działkowców – mówi Stanisław Chodak, prezes lubelskiego oddziału PZD. –Samorządy przejmą grunty lub wprowadzą opłaty za użytkowanie, na które nie każdego będzie stać. W Lublinie jest 15 tysięcy działkowców i 47 ogrodów. Zajmują one ponad 400 ha. Większość należy do miasta i Skarbu Państwa. – Na razie nie zamierzamy nikogo z tej ziemi wyrzucać – mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik lubelskiego ratusza. – Przeanalizujemy stan prawny gruntów, użytkowanych przez PZD. Będziemy spokojnie czekać, aż parlament przyjmie nowe przepisy. Takiego spokoju nie widać u samych działkowców. Związkowi działacze rozpoczęli serię spotkań w całym regionie. Wczoraj, w Chełmie i dyskutowali o sposobach na przetrwanie. – Mamy dwie koncepcje – wyjaśnia Chodak. – Pierwsza to nowa ustawa. Do prac nad nią zgłosiły się jednak cztery partie. Każda inaczej widzi problem i pewnie się nie dogadają. Ziemia wróci do samorządów, a to byłoby najgorsze. Zastanawiamy się również nad przekształceniem związku z stowarzyszenie. Musielibyśmy składać sprawozdania finansowe, ale organizacja miałaby większą samodzielność. Dyskusja trwa, a towarzyszą jej obawy przed przejęciem gruntów przez właścicieli. W Lublinie, wiele ogrodów leży w miejscach bardzo atrakcyjnych dla inwestorów. Przykładem mogą być ogrody \"Podzamcze” przy al. Unii Lubelskiej. To ponad 34 ha gruntów, z których miasto nie czerpie żadnych korzyści. Działkowcy boją się, że po decyzji TK może się to zmienić. – Jabłonka na mojej działce ma już ponad 50 lat. Byłoby dobrze przekazać ogród kolejnemu pokoleniu – mówi Wacław Orzechowski, działkowiec z \"Podzamcza”. – Wszystko jednak ma swój kres. Dla mnie to też ostatni sezon. Mam już 90 lat i coraz mniej sił. Na przejęciu i sprzedaży ogrodów, samorząd mógłby świetnie zarobić. Według analityków, metr kwadratowy działki w rejonie centrum Lublina wart jest ok. 400 zł. Na peryferiach ceny są o ok. 200 zł niższe. Ponad 30 ha przy al. Unii Lubelskiej to jedynie drobna część puli. Do miasta należy blisko 28 ha działek przy ul. Zawilcowej. O hektar mniejsze są ogrody \"Jarzębinka”, w rejonie ul. Metalurgicznej. Do tego można doliczyć ponad 17 ha przy al. Warszawskiej i ul. Mgielnej. To teren ogrodu im. T. Kościuszki. W pobliżu, przy ul. Zbożowej działa również ogród im. Czechowicza. Ma prawie 8 ha powierzchni. Atrakcyjny dla inwestorów może być także ogród \"Węglinek”. To blisko 26 ha ziemi w rejonie al. Kraśnickiej oraz ul. Gęsiej. Deweloperów może też skusić ponad 70 ha przy ul. Janowskiej, Rąblowskiej i Żeglarskiej. Obecnie to teren ogrodów \"Słonecznik”. W Lublinie nie brakuje też mniejszych ogrodów, położonych blisko głównych arterii. Ogród \"Roztocze” przy al. Kraśnickiej to blisko 8 ha ziemi. Kolejne 5 ha to ogród im. Pułaskiego. Należące do niego działki leżą przy ul. Puławskiej oraz al. Solidarności i Sikorskiego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama