Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nowoczesne symulatory trafiły do Szkoły Orląt w Dęblinie

Podchorążowie Szkoły Orląt zasiądą za sterami supernowoczesnych symulatorów samolotu transportowego i śmigłowca.
Nowoczesne symulatory trafiły do Szkoły Orląt w Dęblinie
Do tej pory w Akademickim Ośrodku Szkolenia Lotniczego w Dęblinie było kilka maszyn do wirtualnych ć
– To bardzo cenne nabytki, świetne urządzenia – chwali podpułkownik Maciej Wilczyński, kierownik Akademickiego Ośrodka Szkolenia Lotniczego w Dęblinie. To tu szkolą się podchorążowie z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych – przyszli piloci polskiej armii i nie tylko. Pierwsza z nowych maszyn, przygotowanych na zamówienie specjalnie dla dęblińskiej szkoły, to symulator dużego samolotu pasażersko-transportowego – M-28 Bryza. Z możliwością adaptacji również do innych samolotów tego typu, np. Cessny – precyzuje podpułkownik. Drugi symulator to wirtualny model SW-4. To lekki śmigłowiec zaprojektowany w PZL Świdnik, który od kilku lat służy polskiej armii (takie maszyny są m.in. w 4. Skrzydle Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie). Oba symulatory są właśnie montowane. – Za miesiąc powinny być gotowe – zapowiada Wilczyński. Kto będzie z tego korzystał? Przede wszystkim podchorążowie dęblińskiej Szkoły Orląt. – Dla nich to będzie jeden z elementów zajęć – mówi kierownik. Symulatory będą też przeznaczone dla pilotów i instruktorów. Tych z Dęblina. I tych spoza, którzy będą tu przyjeżdżali na kursy. W szkoleniu przyszłych pilotów symulatory są bardzo ważne, ale nic nie zastąpi nauki na prawdziwych samolotach. Polski rząd od kilku lat zapowiada kupienie nowych maszyn dla Dęblina. Był już nawet jeden przetarg na ich dostarczenie (16 samolotów, pakietu logistycznego i całego systemu treningowego – łącznie za ponad 1,5 miliarda zł). Ale MON w październiku ub. roku się z tego wycofał. Resort uznał, że samoloty szkolno-bojowe (a takie zamówił) są nam niepotrzebne. Lepiej kupić typowo szkoleniowe. Przetarg na ich zakup ruszy prawdopodobnie jesienią. Jeśli uda się go rozstrzygnąć, samoloty dotrą do Dęblina najwcześniej za trzy lata. – Czekamy. Mam nadzieję, że wreszcie się doczekamy – podkreśla podpułkownik Maciej Wilczyński.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama