Z głębokim niepokojem przyjmujemy fakt upolityczniania dyskusji toczącej się wokół filmu \"Pokłosie”. Nie jest to rzetelna dyskusja nad filmem, lecz zwyczajna nagonka – pisze Towarzystwo Jana Karskiego.
Patryk Małecki, Nowy Jork
19.11.2012 10:58
Kadr z filmu \"Pokłosie”
(Materiały Dystrybutora)
Historii jednak nie wolno zmieniać ani fałszować. Prawdy niewygodne niektórzy po prostu odrzucają. Dotyczy to zarówno badań historycznych, jak i dzieł sztuki inspirowanych historią.
Film "Pokłosie” Władysława Pasikowskiego, nawiązujący do najlepszych tradycji kina niepokoju moralnego, odwołuje się do dawnej obecności pod tym samym polskim Niebem obywateli tej samej Rzeczypospolitej, Polaków i Żydów. Dla ogromnej większości Polaków ich koegzystencja z Żydami była czymś normalnym.
Byli jednak i tacy, którzy Żydów nienawidzili. Ta nienawiść niekiedy prowadziła do zbrodni. Nie ma dla takiej zbrodni usprawiedliwienia.
Z głębokim niepokojem przyjmujemy fakt upolityczniania dyskusji toczącej się wokół filmu "Pokłosie”. Nie jest to rzetelna dyskusja nad filmem, lecz zwyczajna nagonka.
Książka "Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa była momentem przełomowym w dyskursie na temat naszej historii najnowszej. Film "Pokłosie” Władysława Pasikowskiego może być twórczą kontynuacją tego dyskursu.
Widzenie spraw Polski w pełnym wymiarze, z jej najpiękniejszymi kartami historii, ale bez zatajania i cenzurowania faktów niegodnych czy nawet zbrodniczych, było celem życia i działalności Jana Karskiego.
Z tych powodów Nagrodą Orła Jana Karskiego uhonorowani zostali w 2001 roku, za odwagę dialogu polsko-żydowskiego, burmistrz Jedwabnego Krzysztof Godlewski i Jacob Baker, rabin z Jedwabnego. Obaj atakowani przez swoje otoczenie za to, że niezłomnie walczyli o prawdę i mądry kompromis.
Atakowanym twórcom "Pokłosia” należy się głos wsparcia za podobną odwagę. Dlatego też to czynimy. Gdyby był wśród nas Jan Karski, nie postąpiłby inaczej”.
Oświadczenie podpisali: Kazimierz Pawełek – prezes Towarzystwa Jana Karskiego, prof. Feliks Tych – wiceprezes i Jacek Woźniak – sekretarz.
Film zaczyna już budzić zainteresowanie w Stanach Zjednoczonych.
Komentarze