Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prezes LFOZ oddaje stanowisko. Ale co z dworcem busów?

Andrzej Gumieniczek rezygnuje z kierowania fundacją, która nie chce oddać miastu dworca busów przy Ruskiej. Czy dla zdezorientowanych przewoźników oznacza to przełom?
Prezes LFOZ oddaje stanowisko. Ale co z dworcem busów?
2 listopada br., ul. Ruska. Ratusz przejął część terenów dzierżawionych przez Lubelską Fundację Odno
Lubelska Fundacja Odnowy Zabytków przez lata dzierżawiła od miasta tereny przy Ruskiej, w tym targ i dworzec busów. Umowa wygasła z końcem października, Ratusz postanowił jej nie przedłużać uznając, że lepiej, by na terenie tym zarabiała miejska spółka (Miejska Korporacja Komunikacyjna, spółka-córka MPK). Fundacja oddała wszystkie tereny poza dworcem. Twierdzi, że Ratusz powinien zwrócić jej 360 tys. zł zainwestowane w plac. Magistrat odmawia i każe oddać ziemię. Prezes mówi, że tego nie zrobi. Teraz Gumieniczek oddał się do dyspozycji Rady Fundacji. Nie chciał z nami rozmawiać. – Prezes stwierdził, że nie chce, by jego osoba była przeszkodą w dobrych relacjach z jednym z głównych fundatorów, czyli miastem – relacjonuje Dariusz Wójcik, przewodniczący Rady Fundacji. Wcześniej działalność fundacji na miejskich terenach prześwietlał Ratusz. Wyliczył, że ponad 90 proc. kwoty, która zostaje LFOZ po opłaceniu kosztów działalności gospodarczej, trafia na pensje pracowników i że w zeszłym roku było to ok. 800 tys. zł. Konkluzja kontrolerów? Miasto powinno wyjść z fundacji. Decyzji w sprawie Gumieniczka jeszcze nie ma. – Przerwaliśmy posiedzenie, dokończymy je po niedzieli – mówi Wójcik. Magistrat jest oszczędny w komentarzach. – Nadal liczymy na to, że do 30 listopada, jak stanowi umowa, LFOZ wyda nam nieruchomość – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik Ratusza. I zastrzega, że w innym razie miasto będzie w sądzie żądać zwrotu działki. Na dalszy rozwój wypadków czeka ok. 80 przewoźników z Ruskiej. Fundacja uważa, że to ona zarządza terenem, daje przewoźnikom umowy do podpisu i każe im płacić za korzystanie z dworca. Ratusz mówi, że jedynym prawowitym zarządcą jest spółka MKK, która ma własne umowy i własny cennik. Nie wiadomo, jak długo busy będą stąd normalnie odjeżdżać. Wójcik mówi, że fundacja nie zrezygnuje z żądania 360 tys. zł od miasta. – Byłoby to działaniem na szkodę fundacji. Możemy jednak szukać porozumienia z miastem. Czy LFOZ może oddać ziemię i walczyć później o pieniądze w sądzie? Tego Wójcik nie wyklucza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama