Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

2,5 miliona zł strat po wybuchu w pralni przy ul. Bursaki (wideo)

Potężny wybuch doszczętnie zniszczył budynek przy ul. Bursaki, w których działała m.in. pralnia pierza. Straty oszacowano na 2,5 miliona złotych. W środku nie było nikogo z załogi, która rano obudziła się bez miejsca pracy
2,5 miliona zł strat po wybuchu w pralni przy ul. Bursaki (wideo)
Tablica reklamowa i tabliczka na płocie. Tylko to świadczy o tym, że przy ul. Bursaki 15a dopiero co działał zakład poligraficzny i zakład, w którym szyto poduszki i kołdry, gdzie działała też pralnia pierza. W poniedziałek ktoś przyszedł tu nawet po odbiór poduszek, choć wokół nie ma nawet śladu po pierzu. Tylko odłamki szkła porozrzucane na znacznej odległości.

Budynek wyleciał w powietrze około godz. 3.40. O tej godzinie rozległ się huk słyszalny w całej okolicy. Zaraz potem strażacy z oddalonej o kilkaset metrów jednostki wyruszali do akcji. Wezwała ich przypadkowa osoba.

Najpierw trzeba było ugasić pożar, dopiero potem w pełni było widać rozmiar katastrofy budowlanej. 400-metrowy budynek złożył się dosłownie jak domek z kart. Trzy ściany przewróciły się na zewnątrz, a do środka runął strop, który z jednej strony oparł się na ścianie przyległego, większego budynku. - Wszystko tam trzeszczało, nie można było tam wejść nie rozbierając tego ciężkim sprzętem - mówi Michał Badach, rzecznik straży pożarnej. - Skierowaliśmy tam firmę, która rozebrała budynek pomagając służbom - dodaje Jerzy Ostrowski z Urzędu Miasta.

Dopiero wtedy strażacy mogli dokładnie sprawdzić, czy nikt nie został przysypany gruzami. O tym, że o tej porze nikogo tu nie ma zapewniała właścicielka zakładu kołdrzarskiego, która bardzo szybko dotarła na miejsce. - Ale i tak musieliśmy to sprawdzić - mówi Badach. Akcja strażaków trwała prawie cztery godziny, ale policyjne psy jeszcze do godz. 11 obwąchiwały rumowisko. Pod gruzami na szczęście nikogo nie było.



- Będziemy zabezpieczać zapis z kamer monitoringu z sąsiednich firm, żeby sprawdzić, czy nikt się tu nie kręcił - mówi Andrzej Fijołek z lubelskiej policji, która ustala przyczyny eksplozji. - Wstępnie nie wykluczamy, że doszło do rozszczelnienia instalacji i wybuchu gazu.

Wybuch uszkodził nieznacznie sąsiedni, wyższy budynek. - Nie zauważono w nim żadnych pęknięć, budynek może być nadal użytkowany - mówi Joanna Jać, szefowa Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego miasta Lublin.


Warsztat w Niedrzwicy

W Niedrzwicy Dużej, przy drodze krajowej nr 19 wybuch gazu zniszczył rodzinny biznes: naprawa samochodów, wymiana oleju, montaż instalacji gazowych. W momencie wybuchu na terenie zakładu była 43-letnia kobieta, jej 42-letni mąż i 17-letni syn. Wszyscy trafili do szpitala. Strażacy oceniali, że doszło do rozszczelnienia instalacji i wycieku gazu.

Szkoła w Kazimierzu

W Kazimierzu Dolnym trwa odbudowa Gminnego Zespołu Szkół, który w 2011 został uszkodzony przez wybuch gazu. Zawaliło się lewe skrzydło budynku, szkoła została wyłączona z użytkowania, a wiosną zeszłego roku nadzór budowlany nakazał rozbiórkę całego budynku. Na szczęście nikt nie ucierpiał.


Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama