- Zostali zatrzymani na gorącym uczynku. Co ciekawe, w trakcie podpalania byli już ubrani w mundury strażackie, bo wiedzieli, że to, co podpalą będą za chwilę gasić - mówi Marcin Koper, rzecznik puławskiej policji. - W ich samochodzie policjanci znaleźli kanister po benzynie. Mężczyźni przyznali, że wcześniej podpalali, następnie informowali straż pożarną, a później jako ochotnicy gasili pożary.
Teraz grozi im kara grzywny, obciążenie kosztami akcji gaśniczej oraz wykluczenie z ochotniczej służby.
Paweł Pałka, prezes OSP w Skowieszynku zaznacza, że to pierwszy taki przypadek w jego jednostce. - Nigdy wcześniej nie było czegoś takiego. Nie znam szczegółów sprawy, ale jeśli potwierdziła to policja, to ci strażacy nie mają czego szukać w mojej jednostce - komentuje prezes.Czy robili to dla pieniędzy? - Ustalona kwota, którą strażacy dostają za gaszenie pożaru, to około 8 złotych za godzinę. Zrzekamy się jednak tych pieniędzy, które w ten sposób idą np. na sprzęt lub wyposażenie jednostki - mówi Pałka.
W poniedziałek opisaliśmy proceder podpalania przez strażaków z OSP stert słomy, a nawet stodół w gminie Mełgiew. Straty wynosił od kilkunastu tysięcy złotych, do nawet 150 tysięcy. Śledztwo w tej sprawie trwa.
Strażacy-ochotnicy podpalali trawy. Wpadło trzech druhów
W poniedziałek wieczorem policja złapała trzech mężczyzn, którzy podpalali trawy w gminie Kazimierz Dolny. To druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Skowieszynku w wieku 20, 22 i 24 lata.
- 12.03.2015 08:23

Reklama













Komentarze