Lotnisko Lublin: Mało kontrolerów, bo mało lotów
Żeby zwiększyć obsługę kontroli lotów, na lotnisku musi być większy ruch - taki warunek stawia Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. W ubiegły poniedziałek samolot do Londynu nie zabrał pasażerów z Lublina, bo... kontrolerzy skończyli pracę
- 29.01.2014 16:34

Chodzi o samolot linii Ryanair z Londynu Stansted, który w poniedziałek o 13.20 miał wylądować w Porcie Lotniczym Lublin. Nie wylądował, bo nad lubelskim lotniskiem szalała śnieżyca. Maszyna poleciała do Rzeszowa, gdzie czekała na poprawę warunków atmosferycznych nad Lublinem. W kierunku Lublina wystartowała o godz. 15. Jednak kiedy pilot próbował skontaktować się z lubelską wieżą kontroli lotów, okazało się, że tutejsi kontrolerzy skończyli już pracę. Odrzutowiec wziął kurs na Londyn.
Pozostawieni "na lodzie” pasażerowie mieli dwa wyjścia: oddać bilety i odzyskać pieniądze, albo szukać innego połączenia do Londynu, np. w Modlinie.
Władze Portu Lotniczego Lublin mają żal do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która zatrudnia pracowników kontroli lotów. - Do tej pory współpraca układała się dobrze, ale w nadzwyczajnych sytuacjach doskwiera nam brak kontrolerów. Zwróciliśmy się do PAŻP o wyjaśnienie tej sytuacji, kolejny raz prosząc o udzielenie nam stałej obsługi kontrolerskiej w godzinach otwarcia lotniska - mówi Piotr Jankowski, rzecznik PLL.
Mały ruch
Agencja jednak stawia sprawę jasno. - Wydłużymy godziny pracy kontroli lotów, kiedy ruch na lotnisku będzie większy - zapowiada Grzegorz Hlebowicz, rzecznik PAŻP. - W tej chwili wieża kontroli lotów w Lublinie pracuje przez 48 godzin tygodniowo. To wystarczający czas przy 24 operacjach w tym czasie (12 lądowań i tyle samo odlotów - przyp. red.). Godzin pracy kontrolerów nie da się zmienić na godzinę przed odlotem. Według przyjętych na całym świecie zwyczajów, takie zmiany wprowadza się na 72 godziny wcześniej - tłumaczy.
W sytuacji, jaka zdarzyła się w poniedziałek - uważa Hlebowicz - normą powinno być przewiezienie autobusem pasażerów z Lublina do Rzeszowa, skąd odlecieliby do Londynu. - Nie wiem, dlaczego w tym przypadku tego nie zrobiono, to pytanie nie do nas - ucina rzecznik PAŻP.
- W tym przypadku decyzja należy do przewoźnika. Ten uznał, że wyśle samolot z Rzeszowa do Lublina, aby stamtąd zabrał pasażerów. Kiedy okazało się to niemożliwe, zapadła decyzja o skasowaniu rejsu - tłumaczy Piotr Jankowski.
Reklama

Komentarze