Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Umierająca staruszka podyktowała testament? Sąd potwierdził fałszerstwo

Jest przełom w głośnej sprawie Krystyny i Zbigniewa Zarębów. Testament, który doprowadził ich do ruiny został podrobiony. Takie wnioski płyną z wyroku sądu, który badał historię fałszywego dokumentu. Miał on powstać przy udziale lubelskiej sędzi.
Umierająca staruszka podyktowała testament? Sąd potwierdził fałszerstwo

– Cieszę się. Kamień spadł mi z serca – mówi Krystyna Zaręba. – Brakuje jednak pełnej satysfakcji, bo osoby winne całej sytuacji nie zostały jeszcze ukarane. Powinny ponieść odpowiedzialność, nawet, jeśli noszą togi.

O problemach Krystyny Zaręby i jej syna Zbigniewa piszemy od 2013 r. Rodzina straciła setki tysięcy złotych, inwestując w 2009 roku w niewielką działkę w Maszkach pod Nałęczowem. Zbigniew Zaręba chciał tam uruchomić pensjonat. Zdobył na ten cel unijną dotację, ale pieniądze przepadły.

Pensjonatu nie otworzył, bo właścicielka sąsiedniej działki, Jadwiga S., wygrała w sądzie sprawę o rozgraniczenie ziemi. Okazało się, że granica gruntu, który rzekomo odziedziczyła po zmarłej w 1991 roku staruszce, przebiega tuż przy posesji Zarębów. To skutecznie zablokowało inwestycję.

Świadkiem, jak umierająca staruszka dyktuje swoją ostatnią wolę i przekazuje działkę Jadwidze S., miała być Elżbieta W. Wyznała ona jednak Krystynie Zarębie, że historia z testamentem to fikcja. Potwierdziła to później w oficjalnym piśmie do Agencji Nieruchomości Rolnych: – W 2000 r. przepisałam dokument przyniesiony przez (tu podaje personalia sędzi z Lublina) – oświadczyła Elżbieta W. – Dotyczył on darowania majątku Marianny Figlarskiej Jadwidze S. Pismo było antydatowane na 1991 rok...

Jak się później okazało, działkę w pobliżu Zarębów miała również lubelska sędzia i jej mąż. Z relacji sąsiadów wynika, że małżonkowie chcieli kupić w Maszkach więcej ziemi i zrealizować własną inwestycję. Pomysły Zarębów zniweczyłyby te zamierzenia. Sędzia miała więc namówić Jadwigę S., by stała się „spadkobierczynią” ziemi po staruszce. Potem z mężem mieli odkupić nieruchomość.

Krystyna Zaręba powiadomiła o wszystkim prokuraturę, ale śledczy uznali, że sprawa jest przedawniona, a dowodów na przestępstwo brak.

Skoro jednak nie było testamentu, działkę powinien przejąć Skarb Państwa. W jego imieniu wystąpiła o to Agencja Nieruchomości Rolnych. Sprawa toczyła się w sądzie w Opolu Lubelskim. Tym samym, który wcześniej uznał testament staruszki. Właśnie zapadł wyrok – zmieniający poprzednie postanowienie.

– Sąd stwierdził, iż spadek po Mariannie F., zmarłej dnia 1 października 1991, nabył Skarb Państwa – mówi sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

W sprawie powołano trzech biegłych. Potwierdzili oni, że to Elżbieta W. przepisywała testament. Okazało się też, że dokument niemal na pewno powstał po 1991 roku. Możliwe, że nawet ok. 10 lat później.

– Skoro tak, to należałoby uznać, że doszło do nabycia spadku w oparciu o podrobiony dokument – ocenił sąd w uzasadnieniu wyroku.

Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Krystyna Zaręba zapewnia, że nie zamierza rezygnować z walki o ukaranie winnych fałszerstwa.

– Cieszę się. Kamień spadł mi z serca – mówi Krystyna Zaręba. – Brakuje jednak pełnej satysfakcji, bo osoby winne całej sytuacji nie zostały jeszcze ukarane. Powinny ponieść odpowiedzialność, nawet, jeśli noszą togi.

O problemach Krystyny Zaręby i jej syna Zbigniewa piszemy od 2013 r. Rodzina straciła setki tysięcy złotych, inwestując w 2009 roku w niewielką działkę w Maszkach pod Nałęczowem. Zbigniew Zaręba chciał tam uruchomić pensjonat. Zdobył na ten cel unijną dotację, ale pieniądze przepadły.

– Cieszę się. Kamień spadł mi z serca – mówi Krystyna Zaręba. – Brakuje jednak pełnej satysfakcji, bo osoby winne całej sytuacji nie zostały jeszcze ukarane. Powinny ponieść odpowiedzialność, nawet, jeśli noszą togi.

O problemach Krystyny Zaręby i jej syna Zbigniewa piszemy od 2013 r. Rodzina straciła setki tysięcy złotych, inwestując w 2009 roku w niewielką działkę w Maszkach pod Nałęczowem. Zbigniew Zaręba chciał tam uruchomić pensjonat. Zdobył na ten cel unijną dotację, ale pieniądze przepadły.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama