– Na razie czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku. Do czasu rozstrzygnięcia w drugiej instancji miasto nie wypłaci odszkodowania – mówi z kolei Michał Trantau, rzecznik prezydenta miasta. – To ewidentny błąd poprzedniej władzy, jednak to nie pan prezydent Czapski zapłaci za to, ale mieszkańcy. Będziemy więc walczyć o to, aby odszkodowanie było jak najniższe – zapewnia Trantau.
Tymczasem Andrzej Czapski, były prezydent Białej Podlaskiej, nie czuje się winny. – Uważam że robiłem dobrze. Nie było straty dla miasta, tylko działanie na rzecz sprawiedliwego podziału subwencji – podkreśla Czapski.
Sąd Apelacyjny sprawą zajmie się najprawdopodobniej w sierpniu.
Beata Rychlik prowadzi obecnie dwa przedszkola im. Przyjaciół Kubusia Puchatka, przy ul. Kolejowej oraz Łomaskiej w Białej Podlaskiej. Czesne wynosi tu 330 zł.
To nie pierwszy niekorzystny dla miasta wyrok sądu. Niedawno miasto musiało wypłacić 1,5 mln zł Arkadiuszowi Niewiadomskiemu, byłemu zarządcy Zajazdu u Radziwiłła. Przedsiębiorca domagał się w sądzie zwrotu wydatków i nakładów jakie poniósł przy zarządzaniu obiektem. Obecne władze miasta uważają, że tych dwóch procesów można było uniknąć, porozumiewając się wcześniej z powodami.
Beata Rychlik prowadzi obecnie dwa przedszkola im. Przyjaciół Kubusia Puchatka, przy ul. Kolejowej oraz Łomaskiej w Białej Podlaskiej.
Chodzi o wyrównanie dotacji za lata 2004-2013.Niepubliczna placówka otrzymywała od miasta dotacje, ale pomniejszone o czesne, jakie do przedszkolnej kasy wpłacali rodzice. W sumie nazbierało się 2,2 mln zł, o które walczy Beata Rychlik, właścicielka przedszkola. Pozew wpłynął do sądu w 2014 roku.
– Uzasadniając swoje żądanie powódka podała, że przedmiotowe dotacje były obliczane nieprawidłowo, co spowodowało, że otrzymywała je w niepełnej wysokości – mówi Agnieszka Semeryt z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.
Sąd uznał roszczenie właścicielki przedszkola. Ale miasto odwołało się do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Beata Rychlik jest obecnie za granicą. Odpisała nam, że sprawę skomentuje w maju, gdy wróci do Polski.

















Komentarze