– Jak dotąd przyjęliśmy kilkadziesiąt osób. W tym momencie w Kuwejcie trwa Ramadan (surowy post w islamie – dop. red.), więc wszyscy pacjenci wrócili do domu. Po jego zakończeniu jesteśmy gotowi na przyjęcie kolejnej grupy, nawet większej – mówi Mariusz Szmit, członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu Uzdrowiska Nałęczów.
Do Nałęczowa przyjeżdżają Kuwejtczycy w różnym wieku i z różnymi schorzeniami ortopedycznymi. – To różnego rodzaju urazy, głównie kończyn, ale też np. barku – mówi Szmit. – Poza rehabilitacją zapewniamy im program pobytu, który obejmuje m.in. wyjazdy oraz zwiedzanie Nałęczowa i okolicy. Młodsi pacjenci są też zainteresowani zakupami w galeriach handlowych i rozrywką.
Z kolei za rehabilitację pacjentów po operacjach miał odpowiadać nałęczowski Ośrodek Ortopedii i Traumatologii Arthros. Nadzór medyczny nad nimi miał sprawować zespół specjalistów w zakresie ortopedii i traumatologii pod kierunkiem dr. hab. n. med. Krzysztofa Gawędy, prezesa spółki Arthros. – Na razie rehabilitacją zajmuje się tylko uzdrowisko. Czekamy na decyzję w sprawie pacjentów, którzy będą też przyjeżdżać na operacje – dodaje dr Gawęda.
Lokalni przedsiębiorcy są zadowoleni z tak egzotycznych gości. Kuwejtczycy jadali m.in. w Hotelu Przepióreczka w Nałęczowie. – Kilka razy byli w naszej restauracji. Przychodzili w małych, kilkuosobowych grupkach, czasem z tłumaczem. Najczęściej zamawiali dania z drobiu, m.in. gęsinę, ale też sałatki – mówi Monika Jusiak, menadżer hotelu. – Zawsze byli zadowoleni z kuchni i zostawiali napiwki – dodaje.
Kuwejtczykom przypadła też do gustu czekolada do picia. – Bywali u nas często, niektórzy nawet codziennie. Rozeszła się nawet opinia, że to straszne łasuchy, bo widać, że lubią słodycze – mówi pracownik Pijalni Czekolady Palmiarnia w Nałęczowie. – Najczęściej wybierali gorzką czekoladę z dodatkami, przeważnie z konfiturą imbirowo-pomarańczową.
Ze względu na niezbyt wysoki standard służby zdrowia w Kuwejcie, państwo płaci mieszkańcom za leczenie za granicą. W 2014 roku wydało na to 100 milionów dolarów. W związku z tym umowa na leczenie pacjentów z Bliskiego Wschodu to dla Nałęczowa szansa nie tylko na promocję, ale również korzyści finansowe. Ile uzdrowisko na tym zarobi?
– To na pewno oznacza dla nas spore korzyści pod względem ekonomicznym. Nie możemy jednak zdradzić konkretnych kwot. Takie informacje są objęte tajemnicą handlową – tłumaczy Szmit.
Dotychczas pacjenci z Kuwejtu leczyli się tylko w Anglii, Niemczech i Czechach. Z tym, że czeskie ośrodki nie utrzymały poziomu, dlatego zainteresowanie leczeniem tam spadło. Nałęczów z powodzeniem zajmuje ich miejsce.
Najwięcej polskich pacjentów Uzdrowiska Nałęczów to mieszkańcy województwa lubelskiego i mazowieckiego, głównie Warszawy. Na własną rękę przyjeżdżają też obywatele Rosji, Ukrainy, Anglii i USA.
– Jak dotąd przyjęliśmy kilkadziesiąt osób. W tym momencie w Kuwejcie trwa Ramadan (surowy post w islamie – dop. red.), więc wszyscy pacjenci wrócili do domu. Po jego zakończeniu jesteśmy gotowi na przyjęcie kolejnej grupy, nawet większej – mówi Mariusz Szmit, członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu Uzdrowiska Nałęczów.














Komentarze