– Jesteśmy za muzeum, wspieramy jego działanie, ale nie działamy charytatywnie. Zwłaszcza, że nasze zbiory stanowią całą ekspozycję – mówi Marian Wolski, prezes Fundacji XX. Czartoryskich. – Początkowo proponowaliśmy milion złotych rocznie. Podczas rozmów prezydent Puław zaproponował połowę tej kwoty. Mamy świadomość, że to spora kwota, więc zasugerowaliśmy, żeby miasto wystąpiło na przykład do spółki Azoty o wsparcie finansowe.
Według szacunków fundacji, większość środków na wypożyczenie eksponatów miasto może bez problemu zebrać ze sprzedaży biletów. – Dziennie jest 200-300 odwiedzających. Przy cenie 10-15 złotych za bilet miasto jest w stanie zebrać te pieniądze. Ewentualna pomoc sponsora zewnętrznego dotyczyłaby zaledwie 20-30 tysięcy złotych – mówi Wolski. – Niestety do tej pory miasto nie podjęło żadnych działań w kierunku pozyskania sponsora.
Nie ma też szansy na ustępstwa ze strony IUNG-u, który udostępnia pomieszczenia dla muzeum. – Obowiązuje mnie procedura, zgodnie z którą rzeczoznawca musi wycenić pomieszczenia i tak się stało. Stąd kwota 17 zł za metr kwadratowy (przy całkowitej powierzchni ok. 1600 mkw.). Nie mam możliwości manewru, bo nie są to moje prywatne pomieszczenia – tłumaczy Wiesław Oleszek, dyrektor IUNG. – Poza tym Instytut musi pokrywać koszty związane m.in. z utrzymaniem zieleni czy ochrony, za którą rocznie płacimy 250 tysięcy złotych.
Do końca 2018 roku pomieszczenia będą udostępniane za darmo na podstawie umowy pomiędzy IUNG a Muzeum Nadwiślańskim. – Umowa była zawarta przy okazji projektu rewitalizacyjnego, na który udało nam się zdobyć środki unijne. Nasz wkład własny wyniósł jednak ponad dwa miliony złotych – zaznacza Oleszek. – Nie możemy więc teraz działać charytatywnie.
Sprawą zajęli się miejscy radni. – Według naszych wyliczeń utrzymanie muzeum po doliczeniu mediów i wynagrodzeń dla pracowników wyniosłoby 2,5 miliona złotych. I tu pojawia się problem, bo z jednej strony decydując się na to wykazalibyśmy się niegospodarnością, ale z drugiej nikt nie wyobraża sobie Puław bez muzeum – mówi Bożena Krygier, przewodnicząca Rady Miasta Puławy. – Prezydent wysłał pismo w tej sprawie do marszałka, któremu podlega Muzeum Nadwiślańskie. Czekamy na odpowiedź. Co do kwot przedstawionych przez prezesa Fundacji Czartoryskich to nasze wyliczenia znacznie się od nich różnią. Rocznie ze sprzedaży biletów nie zarabiamy 400 tysięcy złotych, ale ok. 120.
Kiedy nastąpi przejęcie muzeum przez miasto? – Na razie Muzeum Czartoryskich jest częścią Muzeum Nadwiślańskiego i tak będzie do końca roku. Trudno powiedzieć kiedy nastąpi przejęcie – mówi Jolanta Wróbel, kierownik Wydziału Kultury i Promocji w Urzędzie Miasta w Puławach.
– Jesteśmy za muzeum, wspieramy jego działanie, ale nie działamy charytatywnie. Zwłaszcza, że nasze zbiory stanowią całą ekspozycję – mówi Marian Wolski, prezes Fundacji XX. Czartoryskich. – Początkowo proponowaliśmy milion złotych rocznie. Podczas rozmów prezydent Puław zaproponował połowę tej kwoty. Mamy świadomość, że to spora kwota, więc zasugerowaliśmy, żeby miasto wystąpiło na przykład do spółki Azoty o wsparcie finansowe.
Według szacunków fundacji, większość środków na wypożyczenie eksponatów miasto może bez problemu zebrać ze sprzedaży biletów. – Dziennie jest 200-300 odwiedzających. Przy cenie 10-15 złotych za bilet miasto jest w stanie zebrać te pieniądze. Ewentualna pomoc sponsora zewnętrznego dotyczyłaby zaledwie 20-30 tysięcy złotych – mówi Wolski. – Niestety do tej pory miasto nie podjęło żadnych działań w kierunku pozyskania sponsora.
– Jesteśmy za muzeum, wspieramy jego działanie, ale nie działamy charytatywnie. Zwłaszcza, że nasze zbiory stanowią całą ekspozycję – mówi Marian Wolski, prezes Fundacji XX. Czartoryskich. – Początkowo proponowaliśmy milion złotych rocznie. Podczas rozmów prezydent Puław zaproponował połowę tej kwoty. Mamy świadomość, że to spora kwota, więc zasugerowaliśmy, żeby miasto wystąpiło na przykład do spółki Azoty o wsparcie finansowe.
Według szacunków fundacji, większość środków na wypożyczenie eksponatów miasto może bez problemu zebrać ze sprzedaży biletów. – Dziennie jest 200-300 odwiedzających. Przy cenie 10-15 złotych za bilet miasto jest w stanie zebrać te pieniądze. Ewentualna pomoc sponsora zewnętrznego dotyczyłaby zaledwie 20-30 tysięcy złotych – mówi Wolski. – Niestety do tej pory miasto nie podjęło żadnych działań w kierunku pozyskania sponsora.














Komentarze