Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna): Remis jak wygrana

ROZMOWA Z Grzegorzem Piesio, pomocnikiem Górnika Łęczna
Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna): Remis jak wygrana
FOT> Maciej Kaczanowski
  • Ochłonął pan już po emocjonującej końcówce meczu w Gliwicach?

– Chyba tak, ale rzeczywiście, emocji było sporo. Na pewno dopisało nam szczęście. Jak się przegrywa 0:3 i doprowadza do 3:3 po dwóch bramkach w 90 minucie to trzeba się cieszyć. Ten remis jest dla nas jak zwycięstwo. Trzeba szanować ten punkt. Fajnie, że przyczyniłem się do jego wywalczenia, zdobywając gola.

  • Czuje pozostał niedosyt, że gdy zespół doprowadzali do wyrównania, pana nie było już na boisku?

– Nie, nie. Absolutnie. To normalna rzecz, że trener robi zmiany, czasem trzeba usiąść na ławce. Cieszę się, że chłopaki już po moim zejściu strzelili dwa gole i przywieźliśmy do domu punkt.

  • Z boku pewnie przeżywał pan to wszystko jeszcze bardziej.

– Na pewno tak. Jak się siedzi na ławce, człowiek nie może pomóc, to te nerwy są znacznie większe. Na koniec wszyscy cieszyliśmy się jednak równie mocno. No i do Łęcznej odjechał wesoły autobus.

  • Trzeba się cieszyć, bo wyrwaliście ten punktach w niesamowitych okolicznościach, ale nie można zapominać o tym, jak to wszystko wyglądało na początku. Tych błędów w obronie było zbyt dużo.

– Zdecydowanie. Zaczęliśmy fatalnie. Piast już po 30 sekundach miał sam na sam, po dziesięciu minutach prowadził 2:0. To niedopuszczalne. Mamy nad czym pracować. Nie możemy grać więcej w ten sposób. Za dużo tych niedokładności i nieporozumień.

  • Pojawienie się w składzie nowych zawodników mogło mieć na to wpływ?

– Tu nie chodzi o zgranie. Wszystko jest w głowach.

  • To może przydałby się psycholog w sztabie szkoleniowym?

– Pracujemy nad tym.

  • Mimo zwiększenia rywalizacji pan nie musi martwić się o miejsce w składzie. Sobotnim występem, okraszonym bramką, podkreślił pan już i tak mocną pozycję w zespole.

– Nic nie jest dane raz na zawsze. Trzeba udowadniać swoją wartość trenerowi w każdym meczu i na każdym treningu. Cieszę się, że trener na mnie stawia, ale jeśli uzna, że w kolejnym tygodniu lepsi byli koledzy i posadzi mnie na ławce, przyjmę to z pokorą. Najważniejsze jest dobro zespołu.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama