Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żeby nie musieli chodzić i jeździć naokoło

Miasto powalczy o otwarcie przejazdu kolejowego w ciągu ul. Zagajnikowej. Radni nie pozwolili na sprzedaż miejskiej działki, bez której nie byłoby szans na przywrócenie przejazdu dla samochodów, a piesi mogliby stracić najkrótszą drogę na przystanek autobusowy


Przejazd w ciągu ul. Zagajnikowej zamknięto już dawno, a jego likwidację kolej tłumaczyła względami bezpieczeństwa. Pozostało tu tylko piesze przejście, ale okoliczni mieszkańcy chcą, by mogły tu wrócić samochody. Teraz muszą jechać wzdłuż torów do następnego przejazdu, w ciągu ul. Lipskiej, co jest dla nich kłopotliwe. Za mieszkańcami wstawił się Ratusz, ale nie przekonał kolejarzy do zmiany decyzji.
Równocześnie prezydent postanowił wystawić na sprzedaż miejską działkę przy Krężnickiej, tuż obok dawnego przejazdu. Właśnie tędy biegła niegdyś droga prowadząca do zlikwidowanego przejazdu. Teraz przez miejską działkę nadal chodzą mieszkańcy domów znajdujących się za linią kolejową, bo to właśnie przez Zagajnikową idą na przystanek komunikacji miejskiej.
Na sprzedaż działki musiałaby się jednak zgodzić Rada Miasta. Ale takiej zgody prezydent wczoraj nie dostał.
– Sprzedaż tego kawałka działki odbierze jakąkolwiek nadzieję na przywrócenie przejazdu w ciągu ul. Zagajnikowej – mówił na wczorajszym posiedzeniu Leszek Daniewski, radny PO.
– Mogłaby prowadzić nawet do zablokowania przejścia – podkreślał Piotr Popiel, radny PiS. Szacował też, że na transakcji miasto mogłoby zarobić w najlepszym wypadku 150 tys. zł. – Taka kwota mnie nie przekonuje. Apeluję o podjęcie rozmów z PKP – dodał.
Ostatecznie radni postanowili, że nie zajmą się prośbą prezydenta o zgodę na sprzedaż działki przy Krężnickiej. Takiego zdania było wszystkich 31 radnych, a taka jednomyślność jest ostatnio wielką rzadkością w lubelskiej Radzie Miasta. (drs)


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama