– Jechał z prędkością ponad dwukrotnie przekraczającą dopuszczalną w tym miejscu normę – wyjaśniała sędzia Marcelina Kasprowicz. – Okolicznością łagodzącą nie może być fakt, że oskarżony przyznał się do winy oraz, że nie był karany.
Sędzia zwróciła uwagę, że chociaż Piotr C. nie ma na koncie wyroków, to był karany mandatami m. in. za przekraczanie prędkości. W marcu ubiegłego roku jego brawurowa jazda skończyła się tragedią.
25-latek prowadził wówczas swoje BMW z rysunkiem szczęki rekina na karoserii. Na przejściu dla pieszych przy ul. Jana Pawła II potrącił 14-letnią Ninę. Dziewczyna schodziła już z pasów. Piotr C. nawet nie zwolnił przed zebrą. Ominął stojącego przed pasami volkswagena passata i wjechał prosto w nastolatkę. Niny nie udało się uratować.Badający sprawę biegły nie znalazł dowodów na hamowanie samochodu. Ocenił, że gdyby Piotr C. jechał z dopuszczalną prędkością 50 kilometrów na godzinę, to do tragedii by nie doszło. Nina zdążyłaby zejść z pasów. Niestety, Piotr C. jechał z prędkością ok. 115 km/h. Nie dał dziewczynie żadnych szans. Przejście dla pieszych przy ulicy Jana Pawła II było dobrze oznaczone i oświetlone przez latarnię. Znaki drogowe widoczne były z kilkuset metrów. Zdaniem biegłego, widoczna była również piesza. Mogła zostać zasłonięta przez vw passata, kiedy weszła na przejście.
Matka Niny, występująca w procesie jako oskarżyciel posiłkowy domagała się dla Piotra C. kary 8 lat więzienia. Obrońca oskarżonego wnioskował o dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.
Miejsce wypadku przy ul Jana Pawła II:
Wideo: Archiwum Dziennika Wschodniego














Komentarze