Polacy to jednak nie gęsi i też swoją energię odnawialną mają. To biopaliwa, czyli paliwa wytwarzane z surowców żywnościowych, przede wszystkim zbóż, olejów roślinnych i buraków. W 2001 roku Komisja Europejska wezwała państwa członkowskie do rozwoju sektora paliw alternatywnych i od razu ustanowiła w tym zakresie mierzalny cel: 7% udziału biopaliw w transporcie do 2010 roku i przynajmniej 10% do 2020. Ponieważ jesteśmy krajem z bogatymi zasobami rolniczymi, zabraliśmy się do zadanej nam przez Unię pracy domowej z entuzjazmem i trzeba przyznać, że zostaliśmy tutaj jednym z prymusów, gdyż ocenia się, że obecnie około 6,7% paliw wykorzystywanych w transporcie to biopaliwa tzw. I generacji.
I byłby to jedynie powód do dumy i entuzjazmu, gdyby nie fakt, że Komisja zaczęła się rakiem z pierwotnych założeń wycofywać. Już w 2013 roku zaproponowała, by ograniczyć wykorzystanie biopaliw do 5,5%. Ostatecznie wraz z przeciwnikami i entuzjastami biopaliw udało się uzyskać kompromis, który wprowadzał limit 7%, co było dla naszych rodzimych producentów satysfakcjonujące. Niestety, ostatnio pojawiła się nowa propozycja Komisji, która przewiduje stopniowe ograniczenia udziału biopaliw pierwszej generacji do 3,8% w 2030 roku. To kontrowersyjna propozycja, bo producenci ponieśli znaczne koszty, inwestując w technologie potrzebne do produkcji biopaliw na poziomie uzgodnionych 10%, które nie zwrócą się, jeśli produkcję trzeba będzie ograniczyć. Sektor biopaliw wykreował nowoczesną i opłacalną gałąź w rolnictwie, dającą dobrze płatne zatrudnienie. Dlatego też Polskie Stronnictwo Ludowe w ramach grupy EPL w Parlamencie Europejskim od początku stanowczo sprzeciwia się proponowanym przez Komisję rozwiązaniom. Wspólnie będziemy walczyć, by Komisja stosowała się do przyjętych wcześniej reguł gry- jest to bowiem ważne zarówno dla naszego środowiska naturalnego jak i bezpieczeństwa energetycznego.

Komentarze