Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sanie bez woźnicy pędziły po drodze

Kierowca volkswagena passata musiał uciekać do rowu, bo z przeciwka nadjechały sanie, na których nie było woźnicy.
Sanie bez woźnicy pędziły po drodze
We wtorek po godz. 17 kierowca volkswagena przejeżdżał przez Udrycze Koniec, w powiecie zamojskim. Żeby uniknąć czołowego zderzenia z pędzącym z przeciwka saniami, musiał zjechać do rowu. – Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zastali kierowcę auta trzymającego za uprząż konia z zaprzęgiem – mówi Joanna Kopeć, z policji w Zamościu. – Z ustaleniem tego. gdzie jest woźnica, mundurwi nie mieli większego problemu. Okazało się, że mężczyzna wypadł z sań kilka minut wcześniej. I poszedł do domu. Policjanci zauważyli go gdy już dochodził do swojego podwórka. 51-letni mieszkaniec gminy Stary Zamość miał w organizmie ponad 2, 5 promila. Odpowie za jazdę po pijanemu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama