Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tego Lublina już nie ma. Zdjęcia Jacka Mirosława

Jacek Mirosław, inżynier który z wyboru został fotoreporterem. Zaczynał pracę w WSK Świdnik i jak sam mówi, był duchem niespokojnym i najbardziej męczył go rygor odbijania karty pracy i przymus siedzenia w zakładzie od 7 do 15.
Tego Lublina już nie ma. Zdjęcia Jacka Mirosława
- Na początku lat siedemdziesiątych wysłałem kilka fotografii do "Sztandaru Młodych” i od razu trafiły na okładkę - wspomina. - Później dowiedziałem się, że w "Sztandarze Ludu” szukają fotoreportera, zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Współczuje dzisiejszym młodym. Wtedy człowiek się nie spieszył. Był czas na wyjazdy w teren, na przemyślenie dobrego fotoreportażu, a nawet na wyskoczenie na kawę w ciągu dnia. A przecież zdjęcia trzeba było poddać obróbce, to trwało. Ale były to także czasy wymagań czy decyzji kuriozalnych. - Kiedyś dostałem polecenie, żeby zrobić zdjęcie I sekretarzowi partii - opowiada Jacek. - Ale redaktor, który mi to zlecił podkreślił: macie zrobić zdjęcie, jak towarzysz sekretarz myśli o młodzieży - śmieje się Jacek. - Kiedy indziej fotografowałem czyn społeczny przy budującym się zalewie. Towarzysz sekretarz stał z siekierką przy małym pniu, który niby to karczował, obok niego inni towarzysze. W redakcji uznano, że pień jest za mały, a trzeba było pokazać, jak ciężko pracuje. Wmontowali więc jakiś wielki, ale przecież nie było komputerów i montaż wypadł dość prymitywnie i wybuchła afera. Fotografował wszystko - od wypadków, po pracę górników w Bogdance, festiwal w Kazimierzu, wydarzenia teatralne, sportowe i tzw. scenki rodzajowe. Jak dziś opowiada, w sytuacjach drastycznych, dramatycznych, fotoreporter musiał zachować dyskrecję, nie pchać się z obiektywem w twarz żałobników czy ofiar wypadków. Na pewno do niezapomnianej należała fotograficzna obsługa wizyty Papieża w Lublinie. - Pracowało się wtedy nerwowo - przyznaje. - Ale byłem od samego początku do końca wizyty. Nie wszędzie mogłem podejść tak bardzo blisko, jak osobisty fotograf Papieża, ale zrobiłem mnóstwo zdjęć i są wśród nich bardzo dobre. Raz tylko jego zdjęcia zostały poddane cenzurze - zrobił je w czasie wizyty radzieckiego kosmonauty w WSK i okazało się, że niechcący sfotografował obiekty ściśle tajne… Ma na swoim koncie kilka wystaw, choć mógłby ich mieć kilkanaście czy kilkadziesiąt bo w domowym archiwum ma tysiące zdjęć niezwykłych, interesujących. Takich, które są zapisem minionych lat i wydarzeń. Takich, które są świetne artystycznie i stanowią ważny dokument nieodległej przeszłości. Jednak - jak przyznaje - jest trochę leniwy i mimo, że już nie pracuje etatowo, ciągle mu brak czasu, wciąż fotografuje, nadal prowadzi aktywne życie. Jacek Mirosław był fotoreporterem "Dziennika Wschodniego” skąd odszedł na emeryturę. W piątek (31 stycznia) o godz. 18 w restauracji Hades Szeroka (ul. Grodzka 21) otwarta zostanie wystawa jego fotografii "Pocztówka z Lublina”, zorganizowana przez telewizję ITVL. Zobaczymy Lublin sprzed lat, taki, który był inny taki, jakiego już nie ma.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama