Nie było przemówień, haseł, ani transparentów. Mieszkańcy Puław (około 50 osób) po cichu zademonstrowali solidarność z Gdańskiem oraz więź z innymi miastami, przez które tego samego dnia przeszły "marsze milczenia". Puławianie spotkali się przed Ratuszem, na którego schodach zapalili znicze. Wyrazili tym samym sprzeciw wobec tego, co się stało podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, kiedy prawdopodobnie niezrównoważony psychicznie nożownik śmiertelnie ugodził stojącego na scenie prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.


















Komentarze