Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bałagan po zimie, Straż Miejska grozi karami

Kwota, którą Ratusz ma na usuwanie dzikich wysypisk okazała się za mała. Straż Miejska grozi śmieciarzom karami i nie wyklucza… czajenia się w krzakach. A do sprzątania są jeszcze place i jezdnie
Bałagan po zimie, Straż Miejska grozi karami
Dzikie wysypisko śmieci funkcjonuje pod nasypem kolejowym, na którym oddano niedawno do użytku przys
Już zidentyfikowaliśmy 70 dzikich wysypisk i już wiemy, że 100 tys. zł, które mamy na ten cel nam nie wystarczy – przyznaje Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – Dwa największe składowiska są tak duże, że pochłonęłyby całą tę kwotę. Jedno znajduje się przy Turystycznej, niedaleko Leclerca, drugie obok torów przy ul. Tęczowej – dodaje Ludwika Stefańczyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta. – W sumie potrzeba by nam było 300 tys. zł. Teraz firmy pracujące na zlecenie miasta usuwają 14 składowisk, m.in. przy Wyżynnej, Herbowej, Jana Sawy, Węglarza, Żelaznej i Śliskiej. – Mają je oczyścić do 24 kwietnia, później zostaną wprowadzone na kolejne składowiska – zapowiada Stefańczyk. Ściganiem śmieciarzy ma się zająć Straż Miejska. Mundurowi ostrzegają, że będą otwierać worki z odpadami, poszukiwać w nich kopert z adresem i w taki sposób docierać do sprawców. To sprawdzona metoda. – Nie wykluczamy też obserwacji takich miejsc przez funkcjonariuszy – mówi Jacek Kucharczyk, komendant straży. – Prosimy, by zgłaszać nam wszelkie informacje, może uda nam się złapać kogoś na gorącym uczynku. Poza dzikimi wysypiskami do sprzątania są też miejskie parki i place. – Wprowadziliśmy już wykonawców na ścieżkę rowerową, pl. Litewski, wzgórze zamkowe, dojścia do przystanków przy Północnej, zejście z Wyżynnej do wąwozu i do parku Rury – wylicza Stefańczyk. Firmy zaczęły pracę w poniedziałek, na wszystko mają miesiąc. Do końca kwietnia z głównych dróg ma zniknąć wysypany zimą piach. – Szacujemy, że wydatki na to wyniosą około 600 tys. złotych. Do dziś oczyściliśmy ponad 30 ulic w centrum – oblicza Adam Borowy, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Mostów. Sprzątnięte mają też być przejścia podziemne pod ulicami. – Oczyszczane było już to pod ul. Zana i pod Łęczyńską – dodaje. Miasto czeka ponadto naprawa dróg gruntowych. – Mamy ich 120 km – mówi Żuk. Na razie mają tam pracować równiarki, dopiero później wysypywany będzie tam gruz lub tzw. kora asfaltowa. Prezydent przyznaje jednocześnie, że w kasie nie ma pieniędzy na to, by w Lublinie nie było już czegoś takiego jak \"droga gruntowa”. – Nasze potrzeby w zakresie dróg sięgają blisko 500 mln zł – kwituje Żuk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama