Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA

Trzy lata temu Lublin stanął w obliczu zagrożenia. 14 tys. osób musiało opuścić domy

Trzy lata temu, 11 sierpnia 2023 roku, część Lublina na kilka godzin niemal opustoszała. Powodem był niewybuch znaleziony podczas prac budowlanych przy ul. Wrońskiej. Według wstępnych ustaleń była to ważąca około 250 kg bomba lotnicza z czasów II wojny światowej. Aby umożliwić saperom bezpieczne przeprowadzenie akcji, miasto zarządziło ewakuację mieszkańców.
Trzy lata temu Lublin stanął w obliczu zagrożenia. 14 tys. osób musiało opuścić domy

Autor: dw/archiwum

Zagrożony obszar obejmował około 180 hektarów, przede wszystkim część Bronowic, ale także tereny Tatar i Kośminka. Strefa sięgała od Bystrzycy na północy, przez Krańcową na południu i Wspólną na zachodzie. Wokół miejsca znalezienia niewybuchu wyznaczono obszar w promieniu około 800 metrów.

„Mamy nadzieję, że będzie wszystko w porządku”

Mieszkańcy o planowanej ewakuacji dowiadywali się już poprzedniego wieczoru. Policjanci i służby informowali ich, jak należy przygotować się do opuszczenia domów.

– Przyszli do nas panowie policjanci i poinformowali nas, jak to wszystko będzie wyglądało. Raczej się nie obawiamy, bo mieszkamy na skraju tej strefy – mówiła pani Dorota, która z dzieckiem przyjechała do Lublina z Białej Podlaskiej.

Nie wszyscy jednak decydowali się na opuszczenie swoich domów. W okolicach ul. Mieszczańskiej, Placowej czy Żytniej rano panował względny spokój. Część mieszkańców uznała, że znajduje się wystarczająco daleko od miejsca znalezienia bomby.

– Nie. Ja się nie ewakuuję. Słyszałem, ale nie. Wybuchnie, to wybuchnie. Po to jest bomba, żeby wybuchła – mówił jeden z napotkanych wówczas mieszkańców.

Inni stosowali się do zaleceń służb. Z domów zabierali dokumenty, leki i najpotrzebniejsze rzeczy. Przed wyjściem mieli zakręcić gaz, wyłączyć prąd oraz zamknąć okna i drzwi.

Miasto zorganizowało punkty zbiórki

Dla osób, które nie miały dokąd się udać, przygotowano miejsca tymczasowego pobytu. Autobusy komunikacji miejskiej zabierały mieszkańców z trzech punktów zbiórki – przy hali im. Z. Niedzieli przy al. Zygmuntowskich, w rejonie dawnego sklepu Domix przy ul. Łęczyńskiej oraz przy przystanku obok targu przy ul. Krańcowej.

Ewakuowani trafiali m.in. na Arenę Lublin.

Początkowo nie było tam tłumów. Około godz. 9 przebywało na stadionie zaledwie kilka osób, w tym troje obcokrajowców.

– Mieszkamy blisko tej budowy, widzimy ją z okna. Dostosowaliśmy się do zaleceń i wsiedliśmy w autobus. Mamy tu kawę, herbatę i wodę. Czekamy, aż będziemy mogli wrócić do domu – mówiła Eleonore z Zimbabwe, która przyjechała na stadion z dwoma nastoletnimi synami.

Większość zmotoryzowanych mieszkańców opuszczała strefę samodzielnie. Z miejskiej komunikacji korzystały przede wszystkim osoby starsze.

Lublin z objazdami i pustymi ulicami

Ewakuacja oznaczała również poważne zmiany w organizacji ruchu. Od godz. 11 komunikacja miejska nie mogła wjeżdżać do zamkniętej strefy. Pojazdy kierowano objazdami.

Ul. Fabryczna stała się tymczasowym węzłem komunikacyjnym. Kończyły tam trasy autobusy i trolejbusy jadące w kierunku Majdanka i Felina. Część pasażerów próbowała dalszą drogę pokonać pieszo.

Na ulicach w rejonie objętym ewakuacją było wyjątkowo pusto. Przy Wrońskiej zamknięte były sklepy, biura i punkty usługowe. Na drzwiach pojawiły się kartki informujące o jednodniowym zamknięciu.

Saperzy przejęli bombę

Około godz. 11 policja zamknęła cały teren uznany za strefę zagrożenia. Wtedy akcję przejęło wojsko. Mieszkańcy czekali na rozpoczęcie najważniejszego etapu operacji.

– Bomba jest obecnie podejmowana przez nasz patrol, a następnie w asyście policji zostanie wywieziona na poligon w Nowej Dębie. Tam w kontrolowany sposób zostanie zdetonowana – informowała por. Emilia Mich, rzecznik 1 Batalionu Drogowo-Mostowego w Dęblinie.

Na miejscu pracował patrol saperski. Specjaliści zabezpieczyli niewybuch i przygotowali go do transportu.

Po kilku godzinach można było wrócić

O godz. 13.30 miasto poinformowało, że ewakuacja została zakończona. Saperzy kontynuowali działania związane z zabezpieczeniem i transportem bomby.

Ostatecznie około godz. 14.25 mieszkańcy Bronowic, Tatar i Kośminka otrzymali informację, że mogą wracać do swoich domów. Z miejsc tymczasowego pobytu na Arenie Lublin, w sali gimnastycznej VI LO, DPS Kalina i Betania zapewniono bezpłatny transport do punktów zbiórek.

Wkrótce potem komunikacja miejska wróciła na swoje podstawowe trasy.

– Dobra współpraca pozwoliła skutecznie, sprawnie i bezpiecznie przeprowadzić akcję ewakuacji. Dziękuję mieszkańcom i mieszkankom za zachowanie spokoju i stosowanie się do poleceń służb koordynujących działania oraz zrozumienie dla zaistniałej sytuacji i związanych z nią utrudnień. Teraz wszyscy bezpiecznie mogą wrócić do swoich mieszkań i domów – podsumowywał wówczas prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

11 sierpnia 2023 roku Lublin na kilka godzin zmienił się nie do poznania. Puste ulice, zamknięte firmy, objazdy komunikacji miejskiej i tysiące ewakuowanych mieszkańców – wszystko z powodu jednej bomby, która przeleżała pod ziemią dziesięciolecia. Trzy lata później wydarzenie pozostaje jednym z najbardziej nietypowych epizodów w najnowszej historii miasta.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama