Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Motor Lublin - Wisła Puławy, w sobotę o godz. 17

Dwie drużyny z problemami zmierzą się w sobotę na Arenie Lublin. Zamiast walki o fotel lidera Motor i Wisła Puławy spróbują jednak przynajmniej zbliżyć się do czołówki. Początek derbów zaplanowano na godz. 17
Motor Lublin - Wisła Puławy, w sobotę o godz. 17

Autor: Tomasz Lewtak/motorlublin.eu

We wtorek działacze Wisły zdecydowali się na zmianę na ławce. Jacka Magnuszewskiego w roli pierwszego trenera zastąpił jego dotychczasowy asystent Marcin Popławski. Popularny „Papaj” nie będzie miał jednak wielkiego pola manewru przy wyborze składu. W sumie brakuje aż ośmiu graczy. Poza tymi bardziej doświadczonymi od miesiąca pauzuje także młody Kamil Starak, operację kolana kilka tygodni temu przeszedł Mateusz Szyszkowski, a problemy ma również Karol Barański.

– Rzeczywiście, jeżeli chodzi o kontuzje to mamy nadmiar pecha. Nie tylko w tej rundzie, ale i poprzedniej – wyjaśnia trener Popławski. – Jestem przekonany, że gdyby nie te urazy, to bylibyśmy teraz w zupełnie innym miejscu. Nic nie możemy już jednak na to poradzić. Mamy do dyspozycji 12-13 zawodników i trudno będzie dokonać wielkich zmian. Pracujemy jednak nad pewnymi rzeczami, jeżeli chodzi o rozwiązania taktyczne – dodaje nowy opiekun Dumy Powiśla.

Wszyscy doskonale pamiętają, że Popławski parę ładnych lat spędził właśnie w Motorze. – Na pewno sentyment do klubu pozostał. Tych wszystkich lat spędzonych w Lublinie nie da się wymazać. Mecz na Arenie będzie to jednak dla wszystkich ciekawe przeżycie. Jest piękny stadion, a cała otoczka spotkania robi swoje. Dla mnie jako trenera lekki dreszczyk emocji na pewno także się pojawi – wyjaśnia Marcin Popławski.

W Motorze też długo plotkowano o zmianie trenera. Mirosław Hajdo na razie pozostał na swoim stanowisku. Nie może jednak liczyć na wsparcie z trybun. Kibice żegnali go już przy okazji ostatniego, domowego spotkania z Podlasiem Biała Podlaska. Żółto-biało-niebiescy przegrywali 0:1, ale ostatecznie wygrali 4:1. W miniony weekend był za to bezbramkowy remis w Sieniawie, który został jednak przyjęty przez szkoleniowca z umiarkowanym optymizmem.

– Sokół to trudny przeciwnik, zwłaszcza, kiedy gra u siebie. Dlatego szanujemy ten punkt. Wiedzieliśmy, że na boisku w Sieniawie ciężko gra się w piłkę – wyjaśniał opiekun żółto-biało-niebieskich.

Jego podopiecznych czeka teraz prawdziwy maraton trudnych spotkań. Po wizycie Wisły w Lublinie trzeba będzie zagrać po kolei z: Siarką Tarnobrzeg (wyjazd), Koroną II Kielce (dom) i Hutnikiem Kraków (wyjazd).


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama