Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tunel wzdłuż ul. Kunickiego jeszcze niegotowy, a już zdewastowany

Odsłonięte kable pod napięciem, zniszczone lampy, potłuczone jarzeniówki. Takim widokiem wita jeden z tuneli wzdłuż ul. Kunickiego koło przebudowywanego wiaduktu.
Tunel wzdłuż ul. Kunickiego jeszcze niegotowy, a już zdewastowany
Każdego dnia wykonawca robót zbiera w tym miejscu butelki i śmieci ( Dorota Awiorko-Klimek)
Tunele będą dwa, na razie żaden nie jest gotowy, ale z jednego, po stronie ul. Garbarskiej piesi już mogą korzystać. Niebawem tunel będzie jeszcze ważniejszy, bo przejście biegnącą po stronie ul. Pocztowej galeryjką pod wiaduktem wkrótce zostanie zamknięte. Tyle że przejście wcale nie jest bezpieczne. Na przechodniów czyhały częściowo pozbawione izolacji przewody pod napięciem. Z dziewięciu zainstalowanych w tunelu lamp sprawnych jest tylko pięć. Dwie inne są mocno zdewastowane, ze ścian zwisają ich fragmenty, a po ziemi walają się resztki potłuczonych jarzeniówek. Kolejne dwie lampy wyglądają na całe, ale nie świecą, bo ktoś ukradł fragment zasilającego je kabla. Z drugiej strony zwisa przewód pod napięciem, część pozbawiona jest izolacji. Poza tym na ziemi widać pamiątki po libacji: butelkę po winie i dwie butelki po taniej wódce. Taki widok zastaliśmy we wtorek. Tunel formalnie jest jeszcze placem budowy. – Rozmawiałam w tej sprawie z kierownikiem budowy. Poinformował, że kable są codziennie poprawiane i codziennie chuligani je rozpracowują – mówiła nam Małgorzata Kwiatkowska z lubelskiego oddziału Centrum Realizacji Inwestycji spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. Właśnie ta firma zleciła przebudowę wiaduktu nad ul. Kunickiego i stworzenie równoległych do jezdni tuneli. – Każdego dnia wykonawca robót zbiera w tym miejscu butelki i śmieci. Pojechaliśmy tam dobę później. Wczoraj, około południa nie zmieniło się prawie nic w porównaniu z tym, co było we wtorek. Poza tym, że jedna z butelek przestała być cała, a lampy były wyłączone. Kable nadal wisiały, a jarzeniówki walały się po ziemi. Zdewastowane tunele, gdy już uda się je skończyć, nie będą strzeżone przez kamery. – Rzeczywiście, projekt ich nie przewiduje – przyznaje Kwiatkowska. Monitoring będzie za to na placyku przy ul. Kunickiego, z którego przedłużonym przejściem podziemnym da się dotrzeć na perony. Co z tunelami? Niedługo nie będzie to problem kolei. – Planujemy, że tunele zostaną przekazane miastu – zapowiada Kwiatkowska. – Rozmawialiśmy z wykonawcą robót i chcemy, żeby przeanalizował projekt pod kątem możliwości montażu kamer jeszcze przed ukończeniem tej inwestycji – mówi Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. – Chcemy uniknąć sytuacji, w której przejmujemy tunele i musimy pruć ściany pod instalację monitoringu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama