Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bałagan ze śmieciami w Lublinie. Segregować czy nie?

Jedna z lubelskich spółdzielnia nie pozwoliła mieszkańcom zadeklarować, że będą segregować śmieci. Przez to będą musieli płacić więcej. A urzędnicy rozkładają ręce
Bałagan ze śmieciami w Lublinie. Segregować czy nie?
1 lipca wchodzi w życie nowy system gospodarowania odpadami. Dla spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot to ostatni dzwonek na zebranie deklaracji od mieszkańców. Oświadczają w nich ile osób mieszka w lokalu oraz czy będą śmieci segregować, czy też nie. Na tej podstawie zostanie wyliczona nowa stawka za odbiór śmieci. Ale nie wszędzie mają wybór. Lubelska spółdzielnia \"Instalator” z góry zdecydowała, że segregacji nie będzie. – Gdy w spółdzielni zapytałam, czemu w deklaracji nie ma pytania o segregację, usłyszałam, że warunki do spełnienia są tak wyśrubowane, że odpadki z naszej spółdzielni i tak zostaną uznane za niesegregowane – opowiada nasza Czytelniczka. – To nie w porządku. Segreguję śmieci od lat, dlaczego mam więc płacić jak za niesegregowane? – pyta Co na takie rozwiązanie miejscy urzędnicy? Rozkładają ręce. – My podpisujemy umowę z zarządcami budynków. W relacje między spółdzielniami, a mieszkańcami nie możemy wchodzić – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Ale są też spółdzielnie, gdzie sytuacja jest zupełnie odwrotna. W SM \"Nałkowskich” zakończyło się już zbieranie deklaracji. Tam wszyscy mieszkańcy zostali zaszeregowani jako segregujący śmieci. – Do tej pory nie mieliśmy problemów. Poza tym chcieliśmy uniknąć sytuacji, w której jakiś mieszkaniec zadeklaruje, że nie chce tego robić – mówi Piotr Gałka, prezes SM \"Nałkowskich”. Spółdzielnia \"Rudnik” dała wprawdzie mieszkańcom wybór, ale jej prezes uważa, że segregacja będzie obowiązkowa. – Nie ma innej opcji. Do tej pory śmieci były segregowane i tak będzie po zmianach – mówi Andrzej Borawski, prezes SM \"Rudnik”. Co grozi tym, którzy, mimo wcześniejszych deklaracji, nie będą segregować? – Miasto może zacząć karać. Ale przecież nawet mając dobrą wolę, ktoś może się pomylić – dodaje Piotr Gałka. – Na początek będziemy edukować – uspokaja Beata Krzyżanowska. – Ale jeśli to nie przyniesie efektów, będziemy karać. Brak segregacji będzie musiała udokumentować firma, która będzie odbierająca śmieci. Dlatego nie zdziwmy się, jeśli po 1 lipca pracownicy takich firm oprócz mioteł będą mieć aparaty fotograficzne. Prezes SBM \"Instalator” był wczoraj dla nas nieuchwytny. Do sprawy wrócimy. Śmieci segregowane są tańsze. W domach jednorodzinnych stawka za gospodarstwo jednoosobowe to 30 zł, od gospodarstwa dwuosobowego będzie to 40 zł, a od większego 50 zł miesięcznie. W blokach odpowiednio: 12, 25 i 39 złotych. Śmieci niesegregowane są droższe. W domach jednorodzinnych stawka wyniesie 38 zł od gospodarstwa jednoosobowego, 50 zł od dwuosobowego, a 69 od większego. W blokach odpowiednio 16, 33 i 50 zł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama