Reklama
Dwie kliniki z Lublina wykonają refundowane zabiegi in vitro
Dwie kliniki w Lublinie będą realizowały refundowane przez rząd zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego. To nadzieja dla setek par
- 11.06.2013 20:05

Zabieg, a właściwie cała procedura jest bardzo droga. – Kosztowało nas to 15 tys. zł. Sam zabieg jest w tym wszystkim najtańszy, to jedna trzecia wydatków – mówi nam pani Ilona z Lublina, szczęśliwa mama dziecka z probówki. – W ogólnej cenie są bardzo drogie leki, które przyjmuje się przed zabiegiem i do 3 miesięcy po zajściu w ciążę. Kosztują też wizyty lekarskie; chodzi się na monitoring cyklu. 2 tys. zł pochłonęły badania genetyczne...
Teraz Ministerstwo Zdrowia zrefunduje wszystkie procedury medyczne (wyceniło je na 7,5 tys. zł), za leki zapłacą pacjentki. – Dobre i to, więcej par będzie na to stać – ocenia pani Ilona.
Resort wyłonił 23 placówki w kraju i rozdysponował ponad 59 mln zł na program Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na okres od 1 lipca tego roku do końca czerwca 2014. To na razie 80 proc. pieniędzy na ten cel.
Dwie kliniki
W Lublinie umowy na realizację programu podpiszą dwie placówki. Centrum Zdrowia Rodziny Ab-ovo dostanie ponad 731 tys. zł, a klinika Ovum Rozrodczość i Andrologia – ok. 1,4 mln zł. Ta druga zaproponowała, że wykona rocznie 200 cykli leczenia metodą in vitro. To jedyne kliniki z naszego regionu, które znalazły się programie ministerstwa.
– Z refundowanego zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego będą mogły skorzystać pary, które udokumentują, że już od roku bezskutecznie leczą niepłodność, a kobieta nie skończyła 40 roku życia. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to nie powinno być żadnego problemu – mówi Katarzyna Plewka z kliniki Ovum Rozrodczość i Andrologia.
Klinika czeka jeszcze na podpisanie umowy na realizację programu. Informacja o rozpoczęciu zapisów na leczenie ma się pojawić na jej stronie internetowej.
Obecnie w ciągu roku wykonuje się tutaj ok. 130 zabiegów in vitro i ok. 600 inseminacji. – Znacznie więcej par korzysta z innych procedur. Często wystarcza leczenie farmakologiczne, a nawet rozmowa z seksuologiem. In vitro jest pewnego rodzaju ostatecznością, ponieważ to bardzo inwazyjny i drogi zabieg – mówi Plewka.
Reklama
Komentarze