Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wraca życie na Marinę. Nowe atrakcje nad zalewem

Nowe wypożyczalnie sprzętu wodnego, rejsy po Zalewie Zemborzyckim. Takie atrakcje pojawiają się na terenie Mariny. A ma być ich jeszcze więcej.
Wraca życie na Marinę. Nowe atrakcje nad zalewem
(Jacek Świerczyński)
Najemców na Marinie sukcesywnie przybywa. Tuż obok miejsca, gdzie jeszcze niedawno stała nieczynna, żółta zjeżdżalnia można teraz w dużym namiocie wypożyczać sprzęt wodny. W ofercie są m.in. motorówki bez licencji, przejażdżki dziesięcioosobową łodzią motorową, kule wodne i przejażdżki na pięcioosobowym bananie. – Ruch jest słaby – przyznaje jednak Marcin Chibowski, współwłaściciel firmy Dwa Żywioły (na zdjęciu). – Trochę pomogły bezpłatne przejażdżki motorówką, ale nadal ciężko jest o klienta. Ludzie się przyzwyczaili, że po tej stronie zalewu nic się nie dzieje i przychodzą tylko się kąpać. Tymczasem na Marinie dzieje się coraz więcej. Druga wypożyczalnia oferuje rejsy po zalewie. Dorośli za 20 zł mogą spędzić na statku pół godziny, a za 30 zł godzinę. Inna firma zastanawia się nad utworzeniem kolejnej wypożyczalni z małą, ogrodzoną plażą. W tym przypadku nie jest jednak pewne, czy inwestycja będzie możliwa jeszcze w tym, czy dopiero w przyszłym roku. Niedawno powstał też kolejny punkt gastronomiczny. Dawny kemping jest dzierżawiony przez przedsiębiorcę, który organizuje tu imprezy plenerowe. Są też punkty gastronomiczne, można pójść do budki, ale są i restauracje. – Rozmawiamy już z przedsiębiorcą, który chciałby uruchomić na Marinie wypożyczalnię rowerów, w tym czterokołowców – mówi Miłosz Bednarczyk, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zarządzającego terenami nad Zalewem Zemborzyckim. Największy problem jest z budynkiem po dawnej restauracji Graf Marina prowadzonej przez poprzedniego dzierżawcę ośrodka. – Budynek jest bardzo w złym stanie i wymaga kosztownego remontu. Początkowo zastanawialiśmy się, czy nie otworzyć tu własnej gastronomii, ale okazało się, że koszty remontu byłyby zbyt duże, by MOSiR mógł je unieść – stwierdza Bednarczyk. Miejska spółka najprawdopodobniej będzie szukać innego gospodarza dla budynku po dawnej restauracji. Nowi dzierżawcy są już wybierani przez MOSiR bez przetargu. – Staramy się małymi kroczkami ożywić ten teren – dodaje rzecznik. Najemcy narzekają na to, że miasto bardziej troszczy się o dojazd komunikacją zbiorową na teren Wrotkowa, bo samo prowadzi tam ośrodek wypoczynkowy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama