Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Były burmistrz Kazimierza Dolnego w końcu dotarł do sądu. Twierdzi, że jest niewinny

Andrzej P. znany nauczyciel i były burmistrz Kazimierza Dolnego odpowiada przed sądem za jazdę pod wpływem alkoholu. Przed rokiem wjechał autem do rowu. Do winy nadal się nie przyznaje.
Były burmistrz Kazimierza Dolnego w końcu dotarł do sądu. Twierdzi, że jest niewinny
Andrzej P. był w przeszłości burmistrzem Kazimierza Dolnego

Autor: Archiwum

Andrzej P. to znany kazimierski samorządowiec, były burmistrz miasta w latach 2014-2018, a wcześniej nauczyciel i dyrektor szkoły w Bochotnicy. Tym bardziej zaskakująca dla mieszkańców gminy była historia z początku ubiegłego roku. W sobotę, 2 stycznia jeden z przechodniów zauważył porzucony, zostawiony w rowie samochód, więc zawiadomił policję.

Na miejsce skierowano patrol z kazimierskiego posterunku. Funkcjonariusze szybko ustalili, że auto należy do 59-letniego wówczas mieszkańca gminy, Andrzeja P. Mundurowi zastali go w domu. Był kompletnie pijany, badanie wykazało 2 promile. Mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.

Proces byłego burmistrza miał ruszyć latem ubiegłego roku, ale był kilkukrotnie przekładany z powodu pogorszenia się stanu zdrowia oskarżonego. Gdy Andrzej P. miał zeznawać, jego obrońca przedstawiał w puławskim sądzie zwolnienie lekarskie swojego klienta. W efekcie, przesłuchanie Andrzeja P. na sali rozpraw z lipca spadło na październik, a następnie zostało przesunięte na styczeń.

Tym razem obyło się bez zaświadczeń o zdrowotnym niedomaganiu i przesłuchanie doszło do skutku.

Oskarżony nadal nie przyznaje się do winy. Według złożonych przez niego wyjaśnień feralnego dnia urządził zakrapianego grilla. W trakcie imprezy jeden z jej uczestników miał się przewrócić i nie móc w stanie samodzielnie wrócić. Andrzej P. przyznał, że wsiadł za kierownicę i odwiózł go do domu. Następnie wrócił po kolejnego kompana, a gdy obydwaj ruszyli w drogę, samochód miał odmówić posłuszeństwa i stoczył się do rowu. Stało się to na tyle blisko posesji odwożonego kolegi, że ten był w stanie wrócić piechotą. Były burmistrz z kolei zostawił auto w rowie i wrócił do siebie. Utrzymuje przy tym, że po powrocie do domu wypił więcej, niż w trakcie imprezy, a w momencie prowadzenia auta był trzeźwy.

Na kolejnych rozprawach, których terminy sąd wyznaczył na luty i marzec tego roku, przesłuchiwani mają być świadkowie.

Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi zakaz co najmniej trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, zapłata świadczenia w wysokości co najmniej 5 tys. zł, grzywna - uzależniona od dochodów, punkty karne, a nawet więzienie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama