Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wbrew prognozom bociany mają się bardzo dobrze

Dr Małgorzata Piotrowska od lat bada bociany. Jak mówi, najlepsze są dla nich tereny wzdłuż doliny Bugu i nad dolnym odcinkiem Wieprza. Sama monitoruje populację tych ptaków w gminie Ułęż pod Rykami.
Z porównania danych z tego roku i sprzed 9 lat wynika, że nic szczególnie niepokojącego lubelskim boćkom się nie przytrafiło. – Wbrew prognozom, to nie jest zły rok – mówi dr Piotrowska. – Dane są porównywalne. W 2004 r. w gminie Ułęż były 54 gniazda, a w tym roku 51. Liczba gniazd, w których były młode, również była podobna. W 2004 r. było w sumie 96 młodych, w tym roku – 91. Pod pewnym względem statystyki nawet się polepszyły. – W 2004 r. na parę, która miała potomstwo, przypadało średnio 2,46 młodego. W tym roku ten wskaźnik wynosi 2,67 – stwierdza dr Piotrowska. W tym roku pogoda bardziej sprzyjała bocianom, które przyleciały nieco później. – Miały dobry start. Było mokro, nie brakowało pożywienia – mówi pani ornitolog. Teraz bociany zbierają się już do odlotów. – Jako pierwsze odlatują te, które nie mają młodych – tłumaczy dr Piotrowska. Niektórym trzeba jednak pomóc. – Do ubiegłego tygodnia do naszego ośrodka dla dzikich zwierząt nie trafił żaden bocian. Dopiero niedawno odłowiony został jeden, który był bardzo osłabiony i potrzebował pomocy. Wszystko wskazuje na to, że zdąży odlecieć – mówi Marta Włosek z Fundacji Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. – Prawdopodobnie w najbliższym czasie do ośrodka trafi jeszcze kilka bocianów z kliniki weterynaryjnej przy ul. Głębokiej w Lublinie. Bociana można jednak zniechęcić do odlotu. Ostatnio mieszkańcy podlubelskiego osiedla Borek widują boćka, który przechadza się uliczkami. Ktoś go dokarmia. – O tej porze roku nie powinniśmy tego robić. Jeśli będzie dostawał jedzenie, nie odleci – przestrzega Marta Włosek.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama