Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Pierwszy triumf w barwach Platinum Motoru. Bartosz Zmarzlik indywidualnym mistrzem Ekstraligi

Platinum Motor straszy żużlową Polskę. Świetny występ ulubieńców lubelskiej publiczności na starcie sezonu w Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi im. Zenona Plecha. Trudności z ostatniego sparingu nie miały żadnego wpływu na formę liderów „Koziołków”.
Pierwszy triumf w barwach Platinum Motoru. Bartosz Zmarzlik indywidualnym mistrzem Ekstraligi

Autor: Przemek Gąbka/Speedway Motor Lublin

Wielkim nieobecnym tego dnia był Nicki Pedersen. Duńczyk kilka dni wcześniej groźnie upadł w spotkaniu ligi angielskiej, a informacja o odpuszczeniu przez niego turnieju wypłynęła kwadrans przed pierwszą taśmą. Żużlowiec stawił się jednak na miejscu zawodów, został przebadany przez lekarza, dzięki czemu będzie mógł pojechać w pierwszej kolejce ligowej przeciw Włókniarzowi Częstochowa. Lider GKM-u Grudziądz został zastąpiony przez Kacpra Pludrę – klubowego kolegę.

Pierwszy wyścig mógł przynieść jednocześnie największą niespodziankę. Spod płotu świetnie wystartował Krzysztof Lewandowski (zastępujący Pludrę po jego taśmie) i dwa okrążenia bronił się przed Bartoszem Zmarzlikiem. Daleko za ich plecami jechali Patryk Dudek i Leon Madsen, ale już trzecie okrążenie przywróciło wszystko do spodziewanego porządku. Ostatecznie bieg wygrała nowa gwiazda Platinum Motoru przed Dudkiem i Madsenem. Junior gospodarzy pokazał się bardzo dobrze, ale ostatecznie finiszował na czwartej pozycji. Po pierwszej serii z kompletem punktów, wraz z trzykrotnym mistrzem świata, liderowali Martin Vaculik, Fredrik Lindgren i Anders Thomsen, który wyprzedził Dominika Kuberę na ostatnim wirażu.

Na start drugiej serii otrzymaliśmy pojedynek klubowych kolegów – Zmarzlik i Kubera świetnie wyszli ze startu i wydawało się, że to oni rozstrzygną kwestię kompletu za ten bieg. Starszy z „Koziołków” wyszedł na prowadzenie, a na dystansie Kuberę złapał jeszcze Vaculik i ubiegłoroczny drużynowy mistrz Polski nie mógł zaliczyć tego wyścigu do udanych.

– Na razie mam duży problem, walczę z motocyklem żeby mnie nie zrzucił, nie jedzie mi się przyjemnie. Gubię punkty na trasie więc nie mogę być zadowolony – mówił na antenie Canal Plus żużlowiec żółto-niebieskich. Kolejne trzy gonitwy zaczęły lekko pokazywać grupę rządzącą tego dnia w Toruniu, a z kompletem pozostali już jedynie dawni koledzy z Gorzowa. Bardzo dobrze wypadał też Kacper Woryna, który stracił jedynie punkt.

Kolejną sensacją, a przy tym sporym ułatwieniem dla Zmarzlika okazało się wycofanie z współlidera zawodów. Duńczyk przed kolejną serią zdecydował by nie podejmować dalszej walki ze względu na problemy żołądkowe. W odpowiedzi na to wychowanek Stali Gorzów wygrał bieg 9 wyprzedzając Macieja Janowskiego, który tylko na starcie miał z nim jakiekolwiek szanse. Trzecie miejsce w tym starciu przywiózł Fredrik Lindgren i po trzech startach miał na koncie 6 punktów. Fantastyczny wyścig mogli zobaczyć kibice w Toruniu podczas starcia Roberta Lamberta z częstochowską trójką na „M” – Madsen, Michelsen, Miśkowiak, dla których był po prostu zbyt szybki i zaczynając z ostatniej pozycji świetnym manewrem po wewnętrznej wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał.

Przed końcówką regularnego ścigania jakiekolwiek spekulacje o zadyszce najsłynniejszego numeru 95 na świecie krytycy musieli wyrzucić do kosza. Komplet punktów i jazda poza zasięgiem jakiegokolwiek rywala były na to najlepszą odpowiedzią. W zawodach czternastych przebudził się także Kubera, który od pierwszego wirażu kontrolował swój bieg i wysłał sygnał, że może się jeszcze liczyć. Dobry występ pozwolił mu wskoczyć na 5 lokatę, jedno miejsce nad szwedzkim partnerem z zespołu - Lindgrenem. Lublinianie mogli więc optymistycznie patrzeć na swoje ostatnie starty pewni występu w dalszej fazie turnieju.

Pierwszy raz trzykrotnego mistrza świata pokonał dopiero w 17 biegu Mikkel Michelsen, a trzecie miejsce zajął w tym biegu Woryna. Żużlowiec z Częstochowy ostatecznie fazę zasadniczą zakończył drugi i wraz ze Zmarzlikiem awansował bezpośrednio do finału całej imprezy. Z zawodami pożegnał się za to Madsen, mający widoczne problemy z odnalezieniem optymalnej jazdy. Na osłodę triumfował podczas swojego ostatniego występu w, którym pewnie pokonał Kuberę i Janowskiego, a rolę statysty odegrał Holder, który nie liczył się przez całą długość rywalizacji. W ostatnim starciu z regularnej „dwudziestki” zwyciężył Vaculik notując przy tym trzecią „trójkę” tego dnia i dołączył do polskiego duetu w gronie faworytów przed półfinałami.

Wykluczony przez problemy gastryczne Thomsen zaskakująco z dwoma trójkami zakwalifikował się do najlepszej dziesiątki. Zgodnie z regulaminem pole, które miał zająć pozostawało puste. Kolejną zmienną w stosunku do turniejów Grand Prix był pewny awans dwóch najlepiej punktujących. Tylko zwycięzcy biegów półfinałowych mieli możliwość dołączenia do nich, dzięki czemu Zmarzlik i Woryna ze spokojem czekali na rozstrzygnięcia w parku maszyn. Udział w tej fazie zakończył Lindgren pokonany przez Vaculika, za to Kubera dokonał prawdziwego odrodzenia wygrywając swój bieg odpierając atak Michelsena na drugim okrążeniu i przywożąc dawnego klubowego kolegę za swoimi plecami.

W finale mieliśmy niemalże polskie starcie. Do najlepszej dwójki i Vaculika, mówiącego przecież świetnie po polsku, dołączył Kubera. Najlepsze – pierwsze pole dzięki zwycięstwu w rundzie generalnej przysługiwało nowemu liderowi mistrza Polski i zgodnie z oczekiwaniami skrzętnie je wykorzystał. Ostatecznie w wyścigu bez większej historii za jego plecami przyjechał Słowak, a podium zamknął Woryna. Sporo pretensji do sędziów miał drugi z reprezentantów „żółto-niebieskich”, sugerując że zawodnik Włókniarza uszkodził jego maszynę, jednak protest został szybko odrzucony. Przez całą długość turnieju nowy nabytek Motoru był poza jakąkolwiek konkurencją i po raz czwarty sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.

KLASYFIKACJA KOŃCOWA

  1. Bartosz Zmarzlik 14 (3,3,3,3,2+3)
  2. Martin Vaculik 12 (3,2,3,1,3+3,2)
  3. Kacper Woryna 12 (2,3,3,3,1+1)
  4. Dominik Kubera 9 (2,1,1,3,2+3,d)
  5. Maciej Janowski 9 (2,1,2,3,1+0)
  6. Fredrik Lindgren 9 (3,2,1,1,2+2)
  7. Mikkel Michelsen 8(0,3,2,0,3+2)
  8. Jakub Miśkowiak 7(1,0,1,2,3+1)
  9. Robert Lambert 6 (0,2,3,0,1+1)
  10. Maciej Janowski 9 (2,1,2,3,1+0)
  11. Anders Thomsen 6 (3,3,-,-,-,)
  12. Janusz Kołodziej 6 (1,0,2,1,2)
  13. Patryk Dudek 6 (2,0,1,2,1)
  14. Leon Madsen 5 (1,1,0,0,3)
  15. Wiktor Lampart 5 (1,2,0,2,0)
  16. Chris Holder 5 (0,1,2,2,0)
  17. Krzysztof Lewandowski 1 (0,0,1,0,w)
  18. Kacper Pludra 0 (t,0,0,d)

 BIEG PO BIEGU

  1. (61.16) Zmarzlik, Dudek, Madsen, Lewandowski
  2. (60.14) Vaculik, Janowski, Kołodziej, Michelsen
  3. (59.41) Lindgren, Woryna, Miśkowiak, Holder
  4. (59.4) Thomsen, Kubera, Lampart, Lambert
  5. (57.96) Zmarzlik, Vaculik, Kubera, Miśkowiak
  6. (58.29) Woryna, Lambert, Janowski, Dudek
  7. (58.65)Thomsen, Lindgren, Madsen, Kołodziej
  8. (59.66) Michelsen, Lampart, Holder, Pludra
  9. (58.53) Zmarzlik, Janowski, Lindgren, Lampart
  10. (58.09) Vaculik, Holder, Dudek, Lewandowski
  11. (58.5) Lambert, Michelsen, Miśkowiak, Madsen
  12. (59.12) Woryna, Kołodziej, Kubera, Pludra
  13. (58.57) Zmarzlik, Holder, Kołodziej, Lambert
  14. (59.10) Kubera, Dudek, Michelsen, Lindgren
  15. (58.5) Woryna, Lampart, Vaculik, Madsen
  16. (59.24) Janowski,Miskowiak,Lewadnowski, Pludra(d)
  17. (59.31) Michelsen, Zmarzlik, Woryna, Lewandowski
  18. (58.91) Miśkowiak, Kołodziej, Dudek, Lampart
  19. (58.68) Madsen, Kubera, Janowski, Holder
  20. (58.54) Vaculik, Lindgren, Lambert, Lewandowski (w)

1 półfinał: (59.12) Vaculik, Lindgren, Miśkowiak

2 półfinał: (59.25) Kubera, Michelsen, Lambert, Janowski

Finał: (59.10) Zmarzlik, Vaculik, Woryna, Kubera


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama