Reklama
Były prezes spółki SPR musi się tłumaczyć z mercedesa
Prokuratura oskarżyła Andrzeja W. o zatajenie przed Ratuszem długu spółki. Obecny prezes zarzuca Andrzejowi W., że w ten sam sposób postąpił z bankiem wyłudzając kredyt na mercedesa - podała Gazeta Wyborcza "Lublin.
- 20.02.2014 20:41

Obecny prezes spółki SPR Michał Jastrzębski porządkując dokumenty znalazł jeden, który wzbudził jego wątpliwości. Chodzi o dokumenty z banku, do którego Andrzej W. zgłosił się po kredyt na auto za blisko 100 tys. złotych. Pożyczył z banku 78 tysięcy złotych zaświadczając, że spółka nie jest zadłużona. Jak tłumaczy Jastrzębski "Gazecie”, już wtedy SPR miał ponad 100 tys. zaległości.
Przypomnijmy. Aferę wykryła Najwyższa Izba Kontroli, która sprawdzała, w jaki sposób miasto wydawało (w latach 2009-11) pieniądze na wspieranie sportu. Okazało się, że SPR Lublin Sportowa Spółka Akcyjna (superliga kobiet w piłce ręcznej) starając się o miejskie dotacje poświadczała nieprawdę w dokumentach.
Poprzedni prezesi spółki zaświadczali, że wobec SPR SSA nie toczą się żadne postępowania egzekucyjne. Tylko dzięki temu klub dostał od miasta blisko 1,2 mln zł dotacji. Gdyby spółka podawała prawdziwe informacje, nie dostałaby pieniędzy, bo postępowania egzekucyjne wobec SPR prowadziły wówczas ZUS i Trzeci Urząd Skarbowy.
Przy okazji kontroli wyszło też na jaw, że klub wykorzystywał część dotacji wbrew jej przeznaczeniu: 136 tys. zł poszło na długi, 32 tys. na wynajem lokalu dla spółki, a 47 tys. zł na wynajem lokalu dla zawodników.
NIK nakazała miastu wystąpienie o zwrot pieniędzy.
Reklama

Komentarze