Źle wydali dotacje, teraz muszą oddać je miastu. Już prawie 15 mln zł
Już prawie 15 milionów złotych muszą zwrócić miastu prywatne szkoły i przedszkola. To m.in. dotacje wydane wbrew prawu na biżuterię i zagraniczne wyjazdy. Dotychczas miasto odzyskało zaledwie... 642 tys. zł
- 13.11.2013 17:40

Kilka dni temu sprawę przed sądem przegrała właścicielka prywatnego przedszkola \"Junior”, która miała zastrzeżenia co do uprawnień miasta do kontrolowania jej placówki. Wezwała Radę Miasta do poprawienia uchwały, ale radni się na to nie zgodzili i sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Sąd oddalił skargę i potwierdził uprawnienia miasta do sprawdzania, jak została wydana przyznana z miejskiej kasy dotacja. Natomiast sama kontrola miasta w przedszkolu nie wykazała niczego szokującego, a jedynie uchybienia na kwotę 41 tys. zł. To niewiele w porównaniu z kwotami, które mają do zwrotu inni.
– Na tę chwilę kontrolowane przez nas placówki mają do zwrotu kwotę 14,9 mln zł - 14 milionów od 96 szkół i niecałe 900 tys. zł od 41 przedszkoli – wylicza Anna Morow, dyrektor Wydziału Audytu i Kontroli w Urzędzie Miasta.
Aż 5 milionów zwrotu żąda miasto od Zespołu Szkół im. św. Teresy, z którego nazwy zniknęło już słowo \"Katolickich”. Co więcej, prokuratura uznała, że w placówce w latach 2007-10 dochodziło do kupowania świadectw przez osoby, które do tej szkoły w ogóle nie chodziły.
Kolejne 3 miliony (kwota wraz z odsetkami) samorząd chce odzyskać od łódzkiej spółki Cosinus prowadzącej w Lublinie 12 szkół. Zdaniem kontrolerów w tym przypadku większość przyznanych dotacji trafiła na utrzymanie spółki, a nie szkół. Od Centrum Nauki i Biznesu \"Żak” miasto dochodzi 1,7 mln zł, a miliona od szkół Futura.
Wśród przedszkoli prawie ćwierć miliona zwrócić mają \"Mali Odkrywcy”. Kontrolerzy znaleźli m.in. rachunki z hotelu w Chorwacji, różnych restauracji, hotelu Mariott, perfumerii Uroda i Sephora, salonu fryzjerskiego, pałacu i stajni w Chlewiskach, myjni samochodowej i hipermarketów.
Wspomniane 14,9 mln złotych to kwota liczona na wczoraj obejmująca dotacje, których zwrotu miasto zażądało w ciągu ostatnich trzech lat. I jak dotąd z tej kwoty do miasta wpłynęło zaledwie 642 tys. złotych.
– Za każdym razem trzeba wydać decyzję administracyjną z żądaniem zwrotu dotacji. Decyzja podlega zaskarżeniu i placówki z tego korzystają – wyjaśnia Morow.
Ale np. w przypadku \"Małych Odkrywców” sprawa trafiła do komornika.
Reklama
Komentarze