Ostatnio widzieliśmy się z 56-letnim panem Józefem Kusznerczukiem w miniony piątek podczas przeprawy pielgrzymki wędrującej na Grabarkę. W oczekiwaniu na jej przybycie gawędziliśmy o wodzie, rybach i jego sławie, bo chyba jako jedyny w Polsce przewodnik promowy pokazany został na cały świat w programie mu poświeconym przez Telewizję Polonia. Żartował, że ryby ukończyły po siedem fakultetów i złapać się nie dają, a sława nie zaowocowała pieniędzmi. Tymczasem z przewoźnictwa trudno się utrzymać, zwłaszcza po sezonie. Był jak zawsze pogodny i życzliwy ludziom, nawet tym, których po raz pierwszy widział. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że zaginął.
- W sobotę był umówiony na przeprawę o 21, ale mimo nawoływań się nie pojawił. Mężczyźni z naszej wsi szukali go łódkami, niestety bez skutku - mówi jedna z mieszkanek Gnojna.
Informację o zaginięciu J. Kusznerczuka potwierdzili nam także pracownicy urzędu gminy w Mielniku. Przez cały dzień poszukiwali go łodziami mielniccy strażacy. Wysoki poziom wody i silny nurt nie rokowały większych szans - jeśli zabrała go woda - na odnalezienie ostatniego kapitana \'\'Titanika\'\'. Ostatniego, bo kiedy rozmawialiśmy rok temu, już wtedy twierdził, że nikt w jego ślady nie pójdzie.
Zaginął kapitan \'\'Titanika\'\'
Zawsze był na posterunku. Wystarczyło krzyknąć Józek,
a z niemirowskiego brzegu rzeki
w stronę Gnojna już płynęła drewniana krypa, przez miejscowych przezwana \'\'Titanikiem\'\'. Przewoził wszystko, co chodziło i jeździło.
- 21.08.2001 19:05
Reklama













Komentarze