Łukasz Becella, trener Chrobrego
- Na początku chciałem przekazać głębokie wyrazy współczucia dla całej rodziny trenera Jacka Magiery. To dla nas olbrzymie przeżycie i dużo o tym myślimy. Każdy z nas ma dużo przemyśleń, odszedł trener który był w podobnym wieku jak ja. Trzymamy mocno kciuki za rodzinę żeby poradziła sobie w tej ciężkiej sytuacji
- Przegrywamy mecz, który powinniśmy zremisować. W pierwszych 15 minutach przeciwnik narzucił nam swój styl gry i chciał bardzo mocno zmusić nas do obrony pola karnego mając wiele stałych fragmentów gry. To spowodowało, że trochę się cofnęliśmy. Potem uważam, że mieliśmy przewagę i stwarzaliśmy sytuacje bramkowe. W piłce liczy się jednak skuteczność. W drugiej połowie jako zespół dłużej byliśmy przy piłce, a kluczowym momentem okazał się faul i piękny gol Dei z rzutu wolnego. To było niczym rzut karny. Nasza reakcja była jednak bardzo dobra, chcieliśmy wyrównać i mieliśmy trzy świetne okazje do zdobycia bramki. Byliśmy zdeterminowani do zdobycia gola na wagę remisu, ale się nie udało. Wyjeżdżamy z Łęcznej bez punktów, ale z mocnymi przemyśleniami. W tym starciu zabrakło sześciu zawodników – czterech kontuzjowanych i dwóch „wykartkowanych”. To jest jednak szans dla innych zawodników, by pokazać swoje umiejętności. Gratulujemy Górnikowi wygranej.
Jurij Szatałow, trener Górnika
– Pierwsza połowa to typowe „piłkarskie szachy”. Jeden i drugi zespół grał mądrze taktycznie. W drugiej połowie mieliśmy kryzys, ale brawo dla zawodników za to, że go przezwyciężyli. Ruszyliśmy do przodu i po dobrym strzale z rzutu wolnego Dei objęliśmy prowadzenie. Walczyliśmy do ostatniego gwizdka, nikt nie odpuszczał i o to właśnie chodzi. Wygrywamy 1:0 i cieszymy się z tego, że zespół walczy – to jest dla mnie najważniejsze i na tym chcemy budować.
– Nie patrzę w tabelę, bo od samego patrzenia sytuacja się nie zmieni. Kiedy przyszedłem do Górnika to nie znałem tabeli i proszę mi wierzyć. Natomiast w klubie słyszę jak zawodnicy kalkulują i liczą. To jednak niepotrzebne. Musimy robić to co zależy od nas czyli wygrywać mecze. A to jak finalnie się ułoży tabela to już inna sprawa.














Komentarze